wtorek, 17 marca 2020

KARTOTEKA - Kinga Litkowiec




Imię i nazwisko / Pseudonim: King Litkowiec

Informacja o autorze:
Pochodzę z małej miejscowości w województwie Lubelskim. Na koncie mam dopiero jedną wydaną książkę – „Miasto Mafii”, jednak kolejne są już w przygotowaniu, jeszcze przed wakacjami zostanie wydany pierwszy tom cyklu „Demony Los Angeles”.

1. Co najbardziej lubisz/doceniasz w życiu?
Po urodzeniu dziecka zaczęłam doceniać czas wolny ;-). A tak poważnie... Obecność bliskich mi osób, ich wsparcie i wiarę we mnie. To najważniejsze.

2. Ile książek masz na swoich półkach?
Przyznam szczerzę, że nigdy nie liczyłam. Myślę, że około 300.

3. Możesz zmienić świat, co robisz?
Najpierw likwiduję choroby.

4. Jakie masz talenty?
Chyba umiem pisać ;-). A tak poza tym, to beztalencie ze mnie ;-). Może gotowanie jeszcze mi wychodzi.

5. Skąd bierzesz pomysły na imiona dla bohaterów?
Czasami samo wpada mi coś do głowy. Bywa też tak, że wybieram imiona aktorów lub muzyków, których lubię.

6. Jak wygląda Twój pokój (dowolny bądź ulubiony)?
Górują w nim szare kolory i minimalizm.

7. Co najbardziej lubisz robić w czasie wolnym? (Poza czytaniem i pisaniem).
Poza czytaniem i pisaniem? Hmmmm. Robię zdjęcia, gotuję, lub po prostu nic nie robię.

8. Co najbardziej lubisz jeść?
Wszystko, co ma w sobie szpinak lub piersi kurczaka.

9. Jaki jest najważniejszy dzień w Twoim życiu, dlaczego uważasz że to właśnie ten?
Narodziny mojego syna. Z przyczyn oczywistych, a także dlatego, że oboje cudem to przeżyliśmy.

10. Gdybyś miała/miał jedno życzenie to poprosiłabyś o?
O zdrowie. Dla mnie i moich bliskich. To najważniejsze.

sobota, 14 marca 2020

RECENZJA „Pętla. Narodziny” Magdalena Ojrzyńska




RECENZJA „Pętla. Narodziny” Magdalena Ojrzyńska

O książce:
Premiera: 20 lutego 2020
Liczba stron: 400
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Redfoss

Opis książki:
„Rodzina Korhornów sprowadza się do położonej daleko na północy osady.
Nowy dom i odległa kraina mają być dla nich miejscem, gdzie odnajdą spokój, na nowo poukładają swój świat i zapomną o bolesnej przeszłości. Wkrótce jednak okazuje się, że nie wszystko jest takie, jakim się być wydaje.

Niepokój wkracza w progi domu. Skrywane przez Therese tajemnice, zaczynają jej ciążyć. Przeszłość nie daje o sobie zapomnieć, a sekrety mnożą tylko kolejne pytania.
Prawda, którą kobieta próbuje odkryć, staje się coraz bardziej przytłaczająca. Wraz z kolejnymi powiewami wiejącego od klifów wiatru atmosfera się zagęszcza, zapowiadając zbliżający się sztorm. Drzwi uśpionego domu otwierają się szeroko, a ukryta wewnątrz moc czeka na przebudzenie. Poukładany z trudem świat Therese z dnia na dzień chyli się ku upadkowi.

Moja opinia:
Debiut Magdaleny Ojrzyńskiej to powieść, którą miałam okazję przeczytać na długo przed jej premierą. Zafascynowała mnie na tyle, że moja strona objęła ją patronatem medialnym, miałam przyjemność napisać również rekomendację, którą znajdziecie na końcu recenzji.

Rodzina Kornhordów to z pozoru zwyczajna rodzinka, która wprowadza się do nowego miasteczka. Kornodów na miejscu, w ich nowych domu, wita sam burmistrz, Wolfgang, który jest serdeczną i nieco tajemniczą postacią.


Rodzina jest pełna obaw i z niepokojem podchodzi do nowego miejsca zamieszkania. Głowa rodziny, Aleksander, będzie pracował w tartaku, tak jak w sumie większość mężczyzn z miasteczka. Nie jest to duże miasto, stąd nie ma tu zbyt wielu ofert pracy. Natomiast Therese, jego żona, będzie zajmowała się trójką ich dzieci.

Z początku powoli przyzwyczajają się do zmiany, jaka zaszła w ich życiu. Starają się wieść poukładane życie. Alksander chodzi do pracy, dzieci do szkoły, znajdującej się w kościele, a Theresa wyściubia nos z domu głównie po zakupy, gdzie spotyka wiele osób. W książce nie mamy zbyt wielu miejsc, w których rozgrywa się akcja, dlatego łatwo się w tym wszystkim odnaleźć.

Bohaterowie, chociaż z pozorów prostolinijni, w końcu natrafiają na przeszkodę. W ich życiu pojawia się Tajemnica, która zmieni losy mieszkańców i ujawni wiele rzeczy.

Czy ucieczka pozwoliła im uciec od dawnego życia?
Jak bohaterowie poradzą sobie w zderzeniu z nową rzeczywistością?
Czego dotyczy Tajemnica?


„Pętla. Narodziny” to historia, której akcja płynie powoli, sielsko, zupełnie jak życie w małym miasteczku. Magdalena Ojrzyńska daje nam znaki, że w tej powieści jest ukryte drugie, magiczne dno, jednak są to tylko drobne poszlaki, a sama autorka nie wyjawia wprost o co chodzi. Będziemy się tego dowiadywać bardzo powoli, co pozwoli zbudować narastające napięcie, które w konsekwencji znajdzie ujście.

Podoba mi się to, że ta książka jest tak wyjątkowa w swojej prostocie. To historia, jakiej na rynku wydawniczym jeszcze nie spotkałam. Autorka nie wmusza w czytelnika setek informacji, nie robi drastycznych zwrotów akcji, nie mamy skrajnej przemocy, erotyzmu, a mimo wszystko łatwo się wciągnąć w tę historię.

Jestem pełna podziwu dla Magdaleny Ojrzyńskiej za to, że potrafiła stworzyć coś nietypowego, wręcz nowoczesnego, co sprawia, że czytelnik ma szansę rozwinąć swoją wyobraźnię i poszerzyć horyzonty czytelnicze. Trudno mi porównać tę książkę do jakiejś innej, niemniej, z całego serca ją polecam.

„Pętla. Narodziny” to książka traktująca o relacjach rodzinnych, tajemnicach, życiu w małym miasteczku, która wciąga czytelnika w swój swobodny świat, pozwala odpocząć, delektować się lekturą, a przy tym zaskakuje w najmniej oczekiwanym momencie!
Polecam.


Moja rekomendacja:
"Tajemnice, niedomówienia, głęboko skrywana prawda...
"Pętla" to fantastyczne rozpoczęcie trylogii w magicznym klimacie.
Ciekawe osobowości i wciągająca akcja sprawiają, że czytelnik nie może oderwać się od tej historii!
Polecam, Książki takie jak my"

czwartek, 12 marca 2020

RECENZJA „Tu i teraz” Ewa Pirce




RECENZJA „Tu i teraz” Ewa Pirce

O książce:
Premiera: 8 marca 2020
Liczba stron: 248
Kategoria: romans
Wydawnictwo: NieZwykłe

Opis książki:
„Noelle nie potrafi odnaleźć się w życiu. Jej świat rozpadł się w dniu, w którym wszystko, co kochała, zostało jej brutalnie odebrane. Mimo że ma dopiero dwadzieścia pięć lat uważa, że już przegrała.
Jedyne ukojenie znajduje w samookaleczaniu, a i to już jej nie wystarcza.
Jednak kiedy myśli, że już nic nigdy nie będzie dobrze, na jej drodze pojawia się on, Charlie.

Charlie dostrzega Noelle. Jako jedyny naprawdę ją widzi. Może dlatego, że sam przeżył podobną historię do tej, która dręczy ją. A może dlatego, że Noelle ma w sobie coś, co bardzo go pociąga.

Dwoje życiowych rozbitków, dwie trudne przeszłości, które być może połączą się w jedną przyszłość, chyba że zło znowu da o sobie znać.

Wodospad może wszystko zmyć i pozwolić zapomnieć o tym, co było. Jednak nie można bez końca stać pod strumieniem wody. Prawda?”

Moja opinia:
Książki Ewy Pirce regularnie goszczą na moich półkach, dlatego musiałam sięgnąć po „Tu i teraz”.

Zacznę od przedstawienia Wam Noelle, która jest ciekawą postacią. Jest piękną kobietą, która ma bardzo trudną przeszłość, co odcisnęło się na jej postaci. Byłam w stanie zrozumieć jej pewne decyzje, które skłoniły ją do tego, co planowała zrobić. Niemniej, cieszę się, że autorka nie skreśliła tej postaci i dała jej szansę na to, abyśmy mogli ją bliżej poznać…

…a wszystko to za sprawą Charliego! Jego życie również nie było usłane różami, a los rzucał mu pod nogi takie przeszkody, że nasz bohater w końcu się potknął.

Oboje są pokrzywdzeni przez los, złamani, na rozstaju z którego nie wiedzą, jak ruszyć dalej.
Ich spotkanie będzie przełomem, który zmieni ich życie.

Ta książka to zupełnie nowa odsłona twórczości Ewy, wciągnęłam się w tę historię i pragnęłam, aby strony nie umykały tak szybko. Dobrze mi się czytało o tych bohaterach, łatwo wciągnęłam się w fabułę i jestem zła, że to już koniec. Naprawdę jestem zła.

„Tu i teraz” to zdecydowanie jedna z najlepszych książek tej autorki, jeśli nie najlepsza. Trudno mi wybrać, gdyż książki Ewy są od siebie skrajnie różne, za każdym razem autorka stara się nas zaskoczyć i udaje jej się. Trudno mi porównać tę historię do jakiejś innej książki, bo po prostu szaleje we mnie burza emocji, która nie może znaleźć ujścia.

To, co Ewa zrobiła bohaterom tej książki powinno być karane. Niemniej, jest to powieść z efektem wow, o której z pewnością nie zapomnicie.

Nie chcę Wam za dużo zdradzać, dlatego powiem tylko, że jest to jedna z najbardziej przemyślanych powieści, jakie czytałam. Nie ma tu błędów logicznych, wszystko jest dopracowane, dopięte na ostatni guzik. Widać, że pisarka przyłożyła się do tej historii i postarała się, aby czytelnicy dostali pełnowartościowy produkt, jeśli tak można to ująć.
Ponadto, w tej książce zauważyłam, jak rozwinęła się twórczość Ewy, gdyż czytałam prawie wszystkie jej książki. Widać dużą przepaść od jej poprzednich powieści, co stanowi komplement dla autorki.

„Tu i teraz” to zdecydowany hit tego roku i powieść, która powinna mieć status bestsellera. Niebanalna, niezwykle przemyślana i wartościowa historia o ludziach, którzy są zwyczajni, a życie w pewnym momencie ich przytłacza.
Ciekawa historia, na czasie i dająca do myślenia.
Polecam.

wtorek, 10 marca 2020

KARTOTEKA - Beata Majewska/Augusta Docher




Imię i nazwisko / Pseudonim: Beata Majewska/Augusta Docher

Informacja o autorze:
Polecam zerknąć na mój autorski FP. Tam uprawiam spektakularny ekshibicjonizm.

1. Co najbardziej lubisz/doceniasz w życiu?
Och. Trudne pytanie. Chyba mój dom. Gdyby jeszcze wokół panowała sterylna cisza, byłabym w raju.

2. Ile książek masz na swoich półkach?
 Mnóstwo. Mimo tego, że stale się ich pozbywam (rozdaję, sprzedaję), więcej przybywa niż znika. Pewnie z tysiąc, plus kilkaset e-booków J

3. Możesz zmienić świat, co robisz?
Ojej, jeszcze trudniejsze. Nie mam pojęcia, za duża odpowiedzialność, nawet Pan Bóg czasami nie ogarnia, co wyprawiamy, ale okej, mam pomysł: sprawiam, że znikają komary. Wszystkie. I nic nie powstaje w ich zastępstwie.

4. Jakie masz talenty?
Chyba żadnego. Nie czuję się szczególnie utalentowana.

5. Skąd bierzesz pomysły na imiona dla bohaterów?
Z głowy. Z łapanki (imiona znajomych). Bywa, że pod wpływem jakiejś nowej znajomości.

6. Jak wygląda Twój pokój (dowolny bądź ulubiony)?
Mogę zdradzić jak wygląda moja sypialnia. To małe pomieszczenie, pierwotnie miało być łazienką, wąskie, ciemne, bardzo ciche, chłodne, z małym oknem i błękitnymi ścianami. Mój mąż mówi, że śpię w karcerze, ale prawda jest taka, że to idealne miejsce do spania, bo jest cicho, ciemno i zimno, czyli tak jak lubię. Oczywiście 2/3 powierzchni zajmuje łóżko, a pozostałą książki.

7. Co najbardziej lubisz robić w czasie wolnym? (Poza czytaniem i pisaniem).
Podróże. Leżenie na plaży to moja najulubieńsza czynność, poza tą wiadomą, czyli seksem ;) (mamo, nie czytaj tego!)

8. Co najbardziej lubisz jeść?
O matko. Teraz to nic, bo się odchudzam. Wszystko lubię. Im bardziej niezdrowe, tym lepiej smakuje. Musi być tłusto, smacznie, na bogato. Nie dla mnie koktajle z jarmużu. Wolę frytki, pączki z lukrem i befsztyk tatarski. (Nie róbcie tego w domu!)

9. Jaki jest najważniejszy dzień w Twoim życiu, dlaczego uważasz że to właśnie ten?
Jeszcze chyba nie nadszedł? A może już dawno mam go za sobą. Generalnie to chyba każdy dzień jest ważny, nawet taki przełażony w koszuli nocnej.

10. Gdybyś miała/miał jedno życzenie to poprosiłabyś o?
O zdrowie i szczęśliwe życie dla wszystkich moich najbliższych.

środa, 4 marca 2020

KARTOTEKA - Katarzyna Mak





Imię i nazwisko / Pseudonim: Katarzyna Mak

Informacja o autorze:
Pochodzi z lubuskiego, urodziła się w Gorzowie Wielkopolskim i zamieszkuje okoliczną wieś. Autorka między innymi: Dwudziestu minut do szczęścia, sagi Między nami miłość, na którą składa się Niepokorna, Nieuchwytny i Nierozłączni, Usłanych różami.

1. Co najbardziej lubisz/doceniasz w życiu?
Prawdomówność i szczerość. I także miłość – bez niej życie nie miałoby najmniejszego sensu.

2. Ile książek masz na swoich półkach?
Ojej, całe mnóstwo, a jak do tego doliczyć własnoręcznie napisane…😉

3. Możesz zmienić świat, co robisz?
To bardzo trudne pytanie. Uczę miłości do drugiego człowieka, bo wydaje mi się, że wiele osób najczęściej właśnie o tym zapomina…

4. Jakie masz talenty?
Ciężko powiedzieć. Piszę, ale czy jestem utalentowana w tej dziedzinie, to trzeba by było zapytać moich czytelników 😉

5. Skąd bierzesz pomysły na imiona dla bohaterów?
W zasadzie nigdy się nad tym nie zastanawiałam. One zaczynają żyć wraz z ich bohaterami, rodzi się pomysł na bohatera, a imię po prostu zaczyna do niego pasować. To zupełnie tak samo, jak w przypadku, gdy rodziły się moje dzieci 😊 Jedno spojrzenie i od razu wiedziałam, kim jest ów mały człowiek <3

6. Jak wygląda Twój pokój (dowolny bądź ulubiony)?
Uwielbiam stare meble. Mój salon urządzony jest antykami. Natomiast ostatnio moim ulubionym miejscem w domu stała się kuchnia. Przeszła przed świętami ogromną metamorfozę (jest tradycyjna, ale nie brakuje w niej efektu glamour) i uwielbiam w niej przebywać 😊

7. Co najbardziej lubisz robić w czasie wolnym? (Poza czytaniem i pisaniem).
O Jezu, dlaczego wykluczyłaś akurat te dwie czynności 😉 A tak serio, lubię przebywać z moim wnukiem, którego uwielbiam, lubię też podróżować, choć mam ku temu bardzo mało sposobności. Niemniej krótki wypad z mężem nad Bałtyk, spacer po Międzyzdrojach… Ach 😊

8. Co najbardziej lubisz jeść?
Rosół z domowym makaronem 😊

9. Jaki jest najważniejszy dzień w Twoim życiu, dlaczego uważasz że to właśnie ten?
Niestety nie jest to jeden dzień, a co najmniej kilka. Choćby mój ślub z mężczyzną, którego kocham nad życie, narodziny moich dzieci, a mam ich troje, narodziny wnuka, a pewnie jeszcze niejeden przede mną, każda wydana książka… Rozgadałam się? Cóż, taka już moja natura 😉

10. Gdybyś miała jedno życzenie to poprosiłabyś o?
O zdrowie i długie, spokojne i pełne miłości życie dla siebie i swoich najbliższych <3

sobota, 29 lutego 2020

RECENZJA „Tron prawdy” Pepper Winters




RECENZJA „Tron prawdy” Pepper Winters

O książce:
Premiera: 12 lutego 2020
Kategoria: romans
Liczba stron: 424
Cykl: Truth and Lies Duet
Tom: 2
Wydawnictwo: Kobiece

Opis książki:
„Porywający dark romance pełen zwrotów akcji i skrajnych emocji Dalsze losy bohaterów „Korony kłamstw“ Elle jest w niebezpieczeństwie. Porwana przez Grega nie wie, co ją czeka. W jego oczach widzi tylko opętanie i szaleństwo, które zaczynają ją coraz bardziej przerażać. Musi pogodzić się z myślą, że nikt jej już nie odnajdzie. Ani David, ani ojciec. Ani nawet Penn. Penn nie może znieść myśli, że Elle nie chce go znać. Zapętlił się w sieci kłamstw i oddałby teraz wszystko, żeby tylko móc powiedzieć jej prawdę. Musi odnaleźć dziewczynę za wszelką cenę. Tylko czy prawda wystarczy, aby móc odbudować jej zaufanie? I czy w ogóle jest szansa, że jeszcze ją zobaczy?”

Moja opinia:
„Tron prawdy” to bezpośrednia kontynuacja „Korony kłamstwa” i polecam czytać to w kolejności.

Elle została porwana, nikt nie wie gdzie się znajduje. Również Penny, który stara się ją odnaleźć, zostaje pobity, a za wszystkim stoi nie kto inny, jak Greg. Ta trójka bohaterów jest zaplątana w sieć niebezpieczeństwa, a Greg pociąga za sznurki… do czasu, aż Penny nie ma dość i budzi się w nim prawdziwy gniew. Postanawia odzyskać dziewczynę za wszelką cenę, którą przyjdzie mu zapłacić.
Konsekwencje tych wydarzeń będą trudne i bolesne dla wszystkich bohaterów, a Elle zmieni swoje zdanie na temat Penna.

W tym tomie mamy przedstawione dwa punkty widzenia – z perspektywy Elle i Penna. Uważam ten zabieg za bardzo dobry, gdyż to lepiej pomogło mi zrozumieć tę historię, przez co podobała mi się bardziej niż pierwszy tom.

Autorka zaplanowała dla nas kolejne intrygi, odkryła nowe sekrety, ujawniła tajemnice i dodała kilka nowych. Cała akcja toczy się szybko, Pepper Winters wprowadza czytelnika coraz głębiej w ten mroczny świat i sprawia, że albo mamy ochotę zostać tu na dłużej, albo uciec; wszystko zależy od gustu czytelnika.

Mnie ta powieść względem konstrukcji bardziej do siebie przekonała, ponieważ była przystępniejsza w odbiorze i więcej wyjaśniła. Aczkolwiek w kwestii fabuły uważam, że było trochę niedociągnięć i przerysowania. Niektóre sprawy były traktowane pobieżnie, przez co książka straciła na jakości.

Ostatecznie uważam, że ta książka jest ciekawa w odbiorze, aczkolwiek spodziewałam się czegoś więcej i niestety, w pewnym sensie się zawiodłam, bo mam bardzo wysokie oczekiwania wobec tej autorki, których tym razem nie udało jej się spełnić. Nie będzie chwalebnych poematów wobec tego tytułu, niemniej, ta książka nie jest zła, czy nudna, jest przeciętna, w pewnych momentach dobra. Mogę ją polecić, aczkolwiek niezbyt zachęcająco. Mam bardzo mieszane uczucia co do tego tytułu i ostatecznie trudno mi stwierdzić, w jakim stopniu mi się ta powieść podobała.

Książki Pepper Winters są ciekawe, autorka pokazuje nam mroczną stronę romansów i stawia na przemyślane fabuły, aczkolwiek w przypadku tej historii czuję pewien niedosyt.

Była to jedna z trudniejszych recenzji, jakie musiałam napisać, ponieważ naprawdę trudno było mi przekazać moją opinię na temat tej książki. Jeśli lubicie twórczość tej autorki to zachęcam do zapoznania się z tą powieścią i wyrobieniu samodzielnego zdania na jej temat.

RECENZJA „Bez zobowiązań” Paulina Wysocka-Morawiec




RECENZJA „Bez zobowiązań” Paulina Wysocka-Morawiec

O książce:
Premiera: 12 lutego 2020
Kategoria: romans
Wydawnictwo: Jaguar

Opis książki:
„Dwudziestokilkuletnia Majka z małego miasteczka studiuje zarządzanie w Częstochowie. Mieszka w akademiku w pokoju z przyjaciółką Magdą, dorabiając do stypendium naukowego pracą w pubie. Przyjaźni się z kolegami z pracy – Piotrkiem i Adamem (ten ostatni skrycie się w niej kocha). Po złych doświadczeniach z pierwszym chłopakiem, który manipulował nią i starał się przejąć pełną kontrolę, a po rozstaniu usiłował zabić ich oboje – świadomie nie szuka związków.

Któregoś dnia spotyka Kubę – chłopaka, który po śmierci swojej dziewczyny rzucił studia i pracuje jako taksówkarz. Chłopak się jej podoba, zawiera więc z Kubą, który również nie szuka związków, umowę, że pójdą do łóżka po dziesięciu randkach, podczas których będą mogli trochę się poznać (on nie wie, że dziewczyna jest dziewicą), umowa przewiduje też relację bez zobowiązań, wierności, wyłączności itp.
Podczas kolejnych spotkań młodzi coraz bardziej zbliżają się do siebie, zaprzyjaźniają się, a ich relacja nabiera cech romantycznych. Kiedy po dziesięciu randkach, zgodnie z umową, dochodzi do zbliżenia, Kuba proponuje Majce zwyczajny związek – na wyłączność. Szczęście nie trwa jednak długo. Pewnego dnia chłopak zrywa z nią, mówiąc, że „potrzebuje przestrzeni“, choć wygląda na to, że nie mówi całej prawdy…”

Moja opinia:
Debiut literacki Pauliny Wysockiej - Morawiec to książka, która od początku mnie zaintrygowała. Podobał mi się jej zamysł i byłam ciekawa, jak autorka rozwinie swój pomysł.

Główną bohaterką powieści jest Maja, kobieta, która ma złe doświadczenie w związkach. Konsekwencją tych doświadczeń jest to, że nie zamierza ponownie się wiązać. Pragnie niezobowiązującej relacji z mężczyzną, a idealnie do tego nadaje się Kuba…

Kuba to bohater po przejściach, jego dziewczyna zmarła, a z takim doświadczeniem trudno sobie poradzić. Kiedy Majka proponuje mu niezobowiązujący układ, młody mężczyzna przystaje na niego. Chociaż jest zaskoczony, to z upływem czasu odkrywa, że coraz bardziej zależy mu na kobiecie. Jednak jest coś, o czym nie ma odwagi jej powiedzieć. Łatwiej mu wycofać się z tej relacji, uciec, niż ujawnić prawdę, która jest głęboko skrywana w sercu mężczyzny…

Paulina Wysocka – Morawiec zaproponowała nam powieść, która chwyta za serce. Jej fabuła jest przemyślana, a w bohaterach da się zauważyć traumy, które ich dotknęły. Podoba mi się, że autorka bardzo skupiła się na tym, aby postacie były realistyczne. Ich uczucia, podejmowane decyzje… cała ta otoczka jest zgodna i logiczna, co bardzo mi się podobało. Nie lubię niejasności, a w tym przypadku nic takiego nie znalazłam.

„Bez zobowiązań” to historia osób, które mają za sobą złe doświadczenia i boją się zaufać. Nie wiedzą, czy warto dać drugą szansę, borykają się z demonami przeszłości, a rodzące się w nich uczucie napawa ich strachem, który jest na tyle silny, że momentami wolą się poddać, zamiast zawalczyć o swoje szczęście.

Historia jest piękna i przede wszystkim bardzo ludzka. Autorka pokazuje nam w jaki sposób emocje oddziałują na człowieka, jak bardzo mogą go zmotywować, bądź zniszczyć.
W książce można znaleźć różne oblicza miłości, nie skupia się ona tylko na jednym wątku. Jest rozbudowana, odchodzi od schematyczności i przede wszystkim – nie jest przerysowana.
„Bez zobowiązań” jest powieścią skupiającą się na ukazaniu, jak piękna, a zarazem trudna jest miłość. Książka jest przystępna w odbiorze, wciągnęła mnie i chętnie sięgnę po kolejne powieści spod pióra tej autorki.

Myślę, że na największy plus zasługuje fabuła, gdyż naprawdę została dobrze poprowadzona. Niezwykle udany debiut, polecam!

piątek, 28 lutego 2020

RECENZJA „Wszystkie nasze tajemnice” Monika Sawicka




RECENZJA „Wszystkie nasze tajemnice” Monika Sawicka

O książce:
Premiera: 9 marca 2020
Liczba stron: 404
Kategoria: romans
Wydawnictwo: NieZwykłe

Opis książki:
„Napisałam tę powieść ponieważ się wkurzyłam. Od średniowiecza dzieli nas tyle wieków, a ja mam wrażenie jakby się nic nie zmieniło.
Kobieta jest spychana na margines - jej prawa, jej seksualność, jej możliwość decydowania, jak i z kim ma żyć. Polska staje się coraz bardziej homo i ksenofobicznym krajem, w którym mniejszości są dyskryminowane i zastraszane, ludzie podzieleni jak dawno nie byli. To jest złe.

W tej powieści pokazałam dużo Zła, sami stajemy się złem chodzącym. Ale ta powieść ma w sobie także wiele Dobra. Bo "piękno jest płaszczem dobra" i jak pisał Platon "na początku jest dobro".”

Moja opinia:
Monika Sawicka to autorka, której powieści miałam okazję czytać niejednokrotnie. Nie boi się poruszać trudnych tematów, a w tym przypadku poszła o krok dalej, bo napisała książkę, która budzi naprawdę skrajne emocje.

Klara jest typową pracoholiczką. Pracę w policji przekłada ponad męża i córkę, która jest w wieku nastoletnim i naprawdę przydałaby jej się matka. Inka  któregoś dnia znajduje pamiętnik matki, który skrywa wiele sekretów.
Młoda kobieta nie powinna była tego przeczytać.
Jak to wpłynie na jej relację z matką?
Czego się dowiedziała?
Jaką rolę odegra w tym wszystkim pojawienie się po roku pewnej postaci?
Ile sekretów skrywa ta rodzina?

Autorka od początku wrzuca nas w wir wydarzeń, które wciągają czytelnika jak sokowirówka owoce (podchwyciłam tekst od męża, fajny, prawda? :D ).
Kreacja bohaterów jest nienaganna, pisarka zadbała o to, aby wprowadzić czytelnika w portret psychologiczny bohaterów na tyle, aby zaciekawić, ale nie zanudzić. Wszystko jest przemyślane, nie ma przesady, przerysowania. Podoba mi się zarówno realizm postaci, jak i wydarzeń.



W powieści zastosowana jest moja ulubiona narracja – pierwszoosobowa, prowadzona naprzemiennie z perspektywy różnych bohaterów. Pozwala to lepiej wciągnąć się w całą historię i zrozumieć motywy postępowania bohaterów.

Książkę, wbrew poruszanej trudnej tematyce, czyta się lekko i przyjemnie. Mimo ważnych tematów Monika Sawicka zadbała o to, aby lektura była odprężająca i nie przytłaczała czytelnika.



Najbardziej urzekło mnie to, że autorka w tę powieść wplotła fakty, co moim zdaniem, da się odczuć. Nie miałam momentu, kiedy ta książka mnie nużyła, mimo, iż nie jest to cieniutka powieść. Czytało mi się ją przyjemnie, odczuwałam przy tym dużo emocji.
Refleksje, niebanalność, tajemnice…

„Wszystkie nasze tajemnice” to powieść, którą czytałam dużo przed premierą i zakochałam się w niej, dlatego mój blog objął ją patronatem medialnym. Po tej książce naprawdę doceniłam Monikę Sawicką, a zważywszy na jej twórczość, którą do tej pory miałam okazję poznać, ta autorka stała się jedną z moich ulubionych.

wtorek, 25 lutego 2020

KARTOREKA - Anna Bichalska


Imię i nazwisko / Pseudonim: Anna Bichalska

Informacja o autorze: 
Anna Bichalska - urodziła się w 1983 roku na Podlasiu, obecnie mieszka w Ełku z mężem, córką i kotem. Lubi (prawie) wszystko, co czworonożne i kudłate, gitarowe brzmienia oraz klasykę baśni i grozy. Od dziecka uwielbia czytać, od kilku lat pisze własne teksty. Dotychczas ukazały się jej trzy powieści: Czarci Most (fantasy), Wzgórze niezapominajek (powieść obyczajowa) i Znak kukułki (trudna do jednoznacznego zdefiniowania gatunkowego). Niedługo premierę będzie mieć jej czwarta powieść Dom po drugiej stronie jeziora.

1. Co najbardziej lubisz/doceniasz w życiu?
Staram się doceniać wszystko, co dobre dookoła. Ludzi i zwierzęta, miejsce, w którym żyję, dobrą książkę, herbatę, jedzenie. Zwyczajne – niezwyczajne dni. Nie zawsze wychodzi. Czasami narzekam (zbyt często), często zdarzają mi się gorsze chwile, kiedy coś przysłania to, co dobre, ale staram się jak najczęściej przypominać sobie, że jednak jest wiele rzeczy, z których mogę czerpać radość.

2. Ile książek masz na swoich półkach?
Obecnie na półkach niezbyt dużo, ale sporo czeka jeszcze w pudłach na strychu na rozpakowanie po przeprowadzce. Razem jest chyba jakieś kilkaset. Pewnie byłoby więcej, ale od około dziesięciu lat mam czytnik ebooków i od tego czasu więcej książek czytam w wersji elektronicznej, niż papierowej, bo półki i przestrzeń niestety nie chcą magicznie się rozciągać (a szkoda!). Na czytniku przeczytanych mam jakieś trzysta książek, a ze sto czeka w kolejce.

3. Możesz zmienić świat, co robisz?
Gdybym miała taką siłę i moc, chciałabym żeby ludziom i zwierzętom po prostu dobrze i zdrowo się żyło i żeby planeta przy tym nie cierpiała. Bo fajna ta Ziemia jest, wyjątkowa. Najfajniejsza w tej części  wszechświata. ;) Wiem, że to brzmi górnolotnie, ale serio.

4. Jakie masz talenty?
Chyba niewiele ich mam, albo nie jestem ich świadoma. Szybciej wymieniłabym swoje antytalenty. ;) Mam nadzieję, że potrafię pisać (bo nie mnie to oceniać) i to jeden z moich talentów.

5. Skąd bierzesz pomysły na imiona dla bohaterów?
Niektóre imiona przychodzą same, czasami przeglądam spisy imion i kalendarze. Zdarza się, że potrafię zmienić imię bohatera w połowie książki, bo coś mi zgrzyta, coś nie psuje. Później czasami mam przez to problemy, bo gdzieś zostaje to stare i nie zauważam, ale po prostu nie mogę się powstrzymać. Muszę zmienić i już! Imiona bohaterów są dla mnie ważne. Kiedy imię mi nie pasuje, ciężko mi się pisze. Traktuję to prawie jak wymyślanie imienia dla dziecka albo zwierzaka. Rzadko wybieram pierwsze lepsze, przypadkowe.

6. Jak wygląda Twój pokój (dowolny bądź ulubiony)?
Z racji tego, że jakiś czas temu się przeprowadziliśmy, mam wreszcie, po raz pierwszy w życiu, swój własny pokój. Na razie wygląda on dość minimalistycznie – kilka prostych białych mebli i trochę mięty, bo wciąż nie mogę znaleźć do końca pomysłu jak go urządzić. Chyba mnie onieśmiela, że ten pokój jest tylko mój. Niesłychane! ;) Cały! Co ja mam z nim zrobić...?

7. Co najbardziej lubisz robić w czasie wolnym? (Poza czytaniem i pisaniem).
To trudne pytanie, bo właśnie czytanie najbardziej lubię w wolnym czasie. Książki to naprawdę moja pasja. Lubię też sobie obejrzeć dobry serial albo film, lubię wyjść na spacer, najlepiej z kimś bliskim, kiedy jest ładna pogoda, albo pojeździć na rowerze, pojechać w jakieś fajne miejsce (niestety rzadko mam okazję).

8. Co najbardziej lubisz jeść?
Ziemniaki... pod różnymi postaciami – mam niestety też słabość do tych mniej zdrowych wersji. Truskawki, kiedy jest sezon – potrafię jeść kilogramami. I oczywiście słodkości, ale najlepiej takie domowe i proste - ciasta, bułeczki, faworki, rogaliki, ciasteczka...  Ostatnio jednak bardzo ograniczam tego typu rzeczy, bo niestety moja waga bije na alarm.

9. Jaki jest najważniejszy dzień w Twoim życiu, dlaczego uważasz że to właśnie ten?
Gdybym miała wybrać jeden, to byłby dzień narodzin mojej córki, bo po narodzinach dziecka wszystko się zmienia. To trochę jak nowy początek, wszystko trzeba sobie poukładać, przewartościować. Na wiele rzeczy patrzy się inaczej. Przynajmniej w moim przypadku tak było. Drugi ważny dla mnie dzień, to pierwsze spotkanie z moim mężem, bo wtedy też się sporo zmieniło. A trzeci, to chyba data wydania pierwszej książki, bo wtedy uwierzyłam, że coś może wyjść z mojego pisania. Chociaż może ważniejszy był ten, w którym odważyłam się w ogóle zacząć pisać, a później poddać to pisanie ocenie.

10. Gdybyś miała jedno życzenie to poprosiłabyś o?
Szczęście i zdrowie dla wszystkich w dużych ilościach - żeby wszystko się poukładało tak, żeby każdy był zadowolony i nikt przy tym nie cierpiał. Takie jedno małe utopijne życzenie. ;)



Popularne posty