piątek, 23 października 2020

RECENZJA „Ludzie potrafią latać” Antologia


RECENZJA „Ludzie potrafią latać” Antologia

O książce:
Data wydania: 11 września 2019
Kategoria: literatura obyczajowa
Liczba stron: 332
Wydawnictwo: Novae Res

Opis książki:
Małe przyjemności mają wielką moc

Jeżeli lubicie opowieści, które nie przytłaczają formą, inspirują optymistycznym przesłaniem i wywołują szczery uśmiech – sięgnijcie po tom „Ludzie potrafią latać”.

Znajdziecie tu dziesięć historii, czasem nieprawdopodobnych i szalonych, czasem na pozór zupełnie zwyczajnych, które udowadniają, że życie to coś naprawdę wyjątkowego, a każdą porażkę da się przekuć w początek czegoś pozytywnego. Może w tym pomóc znaleziony na plaży plecak, nieoczekiwane spotkanie w wirtualnym świecie, zaskakujący finał sportowej rywalizacji czy… różowy aligator, który ukazuje się tylko wybranym!

Moja opinia:
Mamy takie czasy, że szukamy sposobów na to, aby chociaż odrobinę oddalić się od nieprzyjemności, które nas otaczają. Ja również potrzebowałam trochę otuchy i rozrywki, więc znalazłam książkę, która zaintrygowała mnie swoją okładką i postanowiłam poznać jej zawartość.

Antologia „Ludzie potrafią latać” faktycznie dodaje czytelnikowi skrzydeł, a zawarte w historiach morały dają do myślenia. Jest to różnorodny zbiór opowiadań, który śmieszy, a w głębi serca pozostawia refleksje, nadzieję na to, że będzie dobrze.

Opowieści przedstawione w tym zbiorze są ludzkie, bardzo realistyczne. Mówią o sytuacjach, w których może znaleźć się każdy z nas, bowiem zarówno relacje przyjacielskie, jak i nieufność, czy zdrada w związku są po prostu tym, co nas otacza. Najbardziej do gustu przypadła mi historia o nieufnej kobiecie, która przez swoją obsesję i niepewność mogła utracić to, co w życiu najważniejsze. Porównując swój obecny związek z poprzednim, wciąż poniekąd tkwiła w tamtej relacji, z której nie potrafiła się wyleczyć.

Czytając te opowiadania zaczęłam się zastanawiać, ile w nas jest takich niepewności, niedokończonych spraw i tym podobnych perypetii. Zabawnie jest o tym czytać, pośmiać się z nieporadności bohaterów, ale jak trudno dostrzec takie drobne rysy w swoim życiu, w swoich relacjach z innymi osobami.

Książka wywarła na mnie wielkie wrażenie, gdyż w poniekąd banalnych historiach zostały ukryte wartościowe przekazy, zmuszające do przemyśleń. A to w literaturze cenię najbardziej – zmuszanie czytelnika do myślenia.

„Ludzie potrafią latać” to książka, która podniesie Was na duchu, doda Wam przysłowiowych skrzydeł, sprawi, że spędzicie wiele przyjemnych chwil, śmiejąc się do łez, ale pozostawi w Was również ziarno miłości, nadziei. Ta niewielka objętościowo książka zawiera w sobie wiele mądrości, z której mam nadzieję, że skorzystacie.

Wartościowa lektura z pięknym przekazem, polecam.

Idealna na jesienne wieczory! 

poniedziałek, 12 października 2020

RECENZJA „Namiętna nienawiść” Agata Sobczak

 


RECENZJA „Namiętna nienawiść” Agata Sobczak

O książce:
Data wydania: 12 października 2020
Kategoria: romans

Wydawnictwo: WasPos

Opis książki:

Prędkość.
Niebezpieczeństwo.
Nienawiść.
Tajemniczość.

Brantley Chavez to człowiek, którego wszyscy dookoła traktują jak boga. Nikt nie ma wystarczająco dużo odwagi, żeby mu się przeciwstawić. Nikt, z wyjątkiem dziewiętnastoletniej Charlotte Nichols, w której mężczyzna budzi odrazę.
Jest jeden problem: – choć go nienawidzi, nie jest w stanie zaprzeczyć,
że ten wytatuowany chłopak pociąga ją fizycznie.
Czy te dwa, tak bardzo odmienne uczucia, mogą iść ze sobą w parze?
Jak długo jedno z nich będzie ustępować temu drugiemu?
Które z nich będzie górą?

„Patrzę w jego oczy. Czuję jak bije od niego wrogość i pewność siebie. Rzucam mu wyzwanie. Może przestanie mnie traktować jak popychadło, którym nie jestem.
– Cholera, pieprzyć to – mruczy pod nosem, a w następnej chwili jego usta stykają się z moimi.”.

Odważysz się wejść do świata, w którym rządzi ON?

Moja opinia:
Debiut Agaty Sobczak to powieść, którą miałam przyjemność przeczytać na długo przed premierą oraz napisać do niej rekomendację. Co mnie urzekło w tej historii na tyle, aby ją Wam polecić? Sprawdźcie sami:

Główną bohaterką debiutu Agaty Sobczak jest Charlotte. Dziewczyna właśnie rozpoczyna studia i wierzy, że jej życie się zmieni. Dotąd nie miała łatwo, wciąż otaczali ją toksyczni ludzie i młoda kobieta ma nadzieję, że tu będzie inaczej. Pragnie się nie wychylać, aby przypadkiem nie stać się ofiarą. Stara się unikać ludzi, a przede wszystkim związków, pragnie natomiast rozwijać swoją pasję, którą jest taniec i skupić się na nauce, gdyż kierunek prawniczy wymaga czasu poświęconego na naukę.

Niestety, życie szybko weryfikuje jej pragnienia i kobieta znowu staje się nielubianą osobą. Wszystko to za sprawą jednego z nauczycieli, który ewidentnie ją faworyzuje, oraz przystojnemu mężczyźnie, który jest obiektem westchnień wielu studentek, ale to właśnie na Charlotte zwrócił uwagę.

Brantley jest klasycznym typem bed boy’a, do którego wzdychają kobiety. Charakterny mężczyzna o nietuzinkowej urodzie przyciąga kobiety, które pragną zostać przez niego zauważone. Brantley może sobie pozwalać na wiele, gdyż urodził się w dobrze postawionej rodzinie, dzięki czemu wiele rzeczy uchodzi mu na sucho. A młodzieniec bardzo z tego korzysta, zwłaszcza że pasjonuje się nielegalnymi walkami i wyścigami samochodowymi. Cóż, która z nas by nie uległa przystojniakowi, w którego żyłach buzuje testosteron i adrenalina?

Charlotte i Brantley to zupełne przeciwieństwa, którym los płata figiel, umieszczając ich na swojej drodze. Nie chcę Wam zbyt wiele opowiadać o tej relacji, gdyż wolę unikać spoilerów. Niemniej, chociaż akcja jest schematyczna, bo nie da się tego uniknąć, to zawiera wiele scen, które są bardzo emocjonujące.

Niejednokrotnie autorka zaskoczyła mnie zwrotem akcji, sprawiając, że na chwilę zatrzymywałam się podczas czytania, aby stwierdzić „łał, ale to było dobre”. Podobały mi się również dialogi między bohaterami, gdyż nie były sztuczne, pisane na siłę.

Agata Sobczak utrzymała swój debiut w dobrym tempie, dbając o to, aby akcja toczyła się dynamicznie. Ponadto autorka ma taki styl pisania, w którym wszystko idzie prosto, bez zbędnego przeciągania akcji.

„Namiętna nienawiść” to powieść idealna na jeden-dwa wieczory, podczas czytania której można się zrelaksować. Przyjemne napięcie między bohaterami, klimat uniwersytetu, młodzieńcze porażki i sukcesy… Cóż, ja jestem na TAK!

sobota, 10 października 2020

RECENZJA „Laos” Małgorzata Falkowska


RECENZJA „Laos” Małgorzata Falkowska

O książce:
Data wydania: 6 października 2020
Kategoria: romans
Liczba stron: 264
Cykl: Ilias
Tom: 2
Wydawnictwo: Editio

Opis książki:
Nieważny jest ból, gdy masz odwagę powrócić w głąb siebie...

Czy da się ukoić ból po nieodwracalnej stracie?

Tragedia, która spotkała Gabi, niejednego by załamała. Ona jednak wie, że musi przynajmniej starać się żyć dalej i troszczyć się o najpiękniejszą z pamiątek, jakie pozostały po jej wielkiej miłości. Kiedy próbuje posklejać swój świat, wciąż mając serce rozdarte w drobne kawałki, przeszłość Iliasa przypomina o sobie. Jakby tego było mało, ojciec ukochanego wprowadza w życie dziewczyny kogoś, kogo ona nie chce widzieć, i zapowiada, że od teraz to Laos będzie się nią opiekował.

Czy da się pokochać drugi raz tą samą miłością? Czy można zbudować bliskość z kimś, kto wydaje się bardzo daleki? A może los ponownie zechce zakpić z Gabi i zabrać jej to, co najcenniejsze? 

Moja opinia:
„Laos” to bezpośrednia kontynuacja „Iliasa”. Wciąż śledzimy losy Gabrysi, które w pierwszym tomie chwytają za serce, po czym je łamią. Brr!

Od razu po pierwszym tomie polecam czytać kontynuację, gdyż wtedy czytelnik nie ma ochoty udusić autorki, która bawi się naszymi emocjami. Ja niestety musiałam czekać na kontynuację, gdyż pierwszy tom czytałam w okolicach premiery.

Zarówno „Ilias” jak i „Laos” są dobrze napisani. Akcja wciąga czytelnika, a autorka zręcznie manewruje tym, co aktualnie mamy czuć.

Uwielbiam pióro Małgorzaty Falkowskiej, która niejednokrotnie urzekła mnie swoją twórczością, sprawiając, że po jej książki już zawsze będę sięgać w ciemno. Lubię to, że Gosia tworzy bardzo realistyczne powieści, których bohaterowie starają się zrealizować swoje marzenia, napotykając wiele przeszkód. Autorka zawsze dba o to, aby czytelnik mógł odnaleźć się w tych postaciach lub niektórych sytuacjach. W przypadku „Iliasa” i „Laosa” można poczuć to, co spotyka główną bohaterkę. Z pewnością wielu z nas przeżyło zawód miłosny, bądź tragedię. Autorka idealnie oddała te emocje, zostawiając czytelnika z tym na chwilę, aby w kolejnym tomie pokazać, że pomocna dłoń często pojawia się ze strony osoby, od której byśmy się tego nie spodziewali.

Z cyklu: „Gdy zamykasz szczęściu drzwi, ono dobija się oknami”.

Relacja Gabi i Laosa jest nietypowa, oparta na motywie „hate-love”, który uwielbiam. Naprawdę uwielbiam, gdyż świetnie się bawię przy lekturach opartych na takiej relacji. W tym przypadku również się nie zawiodłam.

Historia Gabrysi i Nikolasa jest trudna, gdyż jest zbudowana na tragedii, na przeszłości, która ciągle do nich wraca. Osobiście nie wiem, czy zaangażowałabym się w związek, który niósłby ze sobą taki bagaż przeżyć. Niemniej, podziwiam autorkę za to, że dała bohaterom takie, a nie inne doświadczenia, dając tym samym czytelnikowi możliwość spojrzenia na taką relację w literaturze. Nie znam nikogo, kto byłby w takiej relacji, w takim związku, dlatego naprawdę się cieszę za możliwość poznania czegoś nowego.

„Ilias” był gorącym romansem, w którym namiętność i pożądanie aż wrzały. „Laos” jest powieścią dojrzalszą, w której wszystko rozgrywa się stopniowo.

Podoba mi się to przejście, dzięki któremu te powieści, chociaż połączone wspólnym wątkiem i bohaterami, to są od siebie diametralnie różne. Wielkie ukłony w stronę autorki za umiejętność manewrowania i odnajdywania się w tym, co tworzy.

Niesamowita powieść, czekam na więcej historii od tej pisarki!

wtorek, 6 października 2020

KARTOTEKA - Małgorzata Falkowska

 

Imię i nazwisko: Małgorzata Falkowska

Informacja o autorze:
Włocławianka, mieszkająca na stałe w Toruniu. Pedagog specjalny ze specjalnością oligofrenopedagogika, surpodedagogika i terapia pedagogiczna. Autorka książek różnych gatunków m.in. romansów, new adult, kryminału.

1. Co najbardziej lubisz/doceniasz w życiu?
Może to głupie, ale przez sytuację na świecie związaną z pandemią przewartościowałam swoje życie. Podczas lockdownu doceniłam, jak ważny w życiu jest wybór partnera życiowego, który jest przede wszystkim przyjacielem. Kilkanaście razy powtarzałam mężowi, że cieszę się, że sama mogłam sobie wybrać męża, bo wciąż nie wszystkie kobiety na świecie mają do tego prawo. Doceniam zatem rodzinę, bo jest ich więcej niż tylko Wojtek i wolność wyboru, którą niestety rząd chce mi zabrać swoimi poczynaniami…

2. Ile książek masz na swoich półkach?
Mój mąż twierdzi, że za dużo 😊 a ja mówię, że jest na nie po prostu za mało miejsca.

 3. Możesz zmienić świat, co robisz?
Sprawiam, że każdy jest równy. Ne ma lepszych gorszych, silniejszych i słabszych.

 4. Jakie masz talenty?
Szczerze mówiąc to chyba tylko granie innym na nerwach. Nie uważam, żeby cokolwiek było moim talentem, bo wychodzę z założenia, że jak ja coś potrafię to inni także 😊

 5. Skąd bierzesz pomysły na imiona dla bohaterów?
O matko! Najlepiej robi mi się konkursy na moim fp na bohaterów. Ludzie chcą „być” w książce, a ja mam problem z głowy.

 6. Jak wygląda Twój pokój (dowolny bądź ulubiony)?
Szare ściany (w dwóch odmianach szarości), białe meble i dodatki w tych samych kolorach…czyli dla wielu nuda, a dla mnie nowoczesność połączona ze stylem skandynawskim.

 7. Co najbardziej lubisz robić w czasie wolnym? (Poza czytaniem i pisaniem).
Lubię spacery. Długie, takie żeby zrobić limit wyznaczonych kroków.

 8. Co najbardziej lubisz jeść?
To czego nie powinnam, czyli słodycze. Wszelkie lody, żelki, gumy rozpuszczalne, mentosy one tak cudownie wchodzą mi w tyłek, brzuch i cycki i po co to 😊

 9. Jaki jest najważniejszy dzień w Twoim życiu, dlaczego uważasz że to właśnie ten?
Uważam za ten dzień mój ślub. Tego dnia wszystko było przeciw nam, a ja i Wojtek i tak się nie poddaliśmy i nawet na filmie z tego dnia widać, że widzieliśmy w tym dniu tylko siebie, a o to przecież chodziło.

 10. Gdybyś miała/miał jedno życzenie to poprosiłabyś o?
Jako materialistka poproszę o główną wygraną w Lotto (10 milionów, by mi wystarczyło). Mogłabym wtedy pisać książki więc i Czytelnicy byliby zadowoleni.

wtorek, 29 września 2020

Książka idealna na prezent... ♥ Przedpremierowa recenzja "Miłosnego blefu" ♥


RECENZJA „Miłosny blef” D.B. Foryś

O książce:
Data wydania: 21 października 2020
Kategoria: romans
Wydawnictwo: NieZwykłe 

Opis książki:
Pierwszy tom miłosnej dylogii autorki cyklu „Tessa Brown”!

Miłość może być złudzeniem, ale czy złudzenie może być miłością?

Hela ma problemy ze zdrowiem i trafia do szpitala. Tam poznaje Kubę – przystojnego podrywacza. Para od pierwszego wejrzenia nie pała do siebie sympatią. Bohaterowie są zmuszeni dzielić jedną salę, co nie podoba się Heli, która uważa mężczyznę za zadufanego w sobie bubka.

Kobieta codziennie przygląda się temu, jak jej współlokator flirtuje z co rusz to inną dziewczyną. Jest niemiła dla Kuby, nie pochwala takiego zachowania. Jednak mimo jego usposobienia coś ją do niego ciągnie. Facet jest atrakcyjny, ma poczucie humoru, a kiedy nie stroi sobie żartów, da się z nim normalnie porozmawiać.

Kuba raz próbuje podrywać Helę, raz doprowadza ją do szału, innym razem wzbudza w niej irytację, by zaraz znów przejść do flirtu. Kobieta jest sfrustrowana. Wreszcie nie wytrzymuje i oznajmia mężczyźnie, że cokolwiek zrobi, ona nie zwróci na niego uwagi.

Kuba przyjmuje wyzwanie. 

Moja opinia:
Do tej pory przeczytałam wszystkie książki D.B. Foryś, które zostały osadzone w świecie fantastyki. Autorka w końcu pokazuje się czytelnikowi z innej strony i oddaje w nasze ręce powieść romantyczną.

„Miłosny blef” przeczytałam na długo przed premierą, znam tę książkę bardzo dobrze i bardzo się cieszę, że Dorota zdecydowała się napisać coś w tym stylu.

Historia Heli i Kuby dotyczy dwojga młodych ludzi, którzy mają problemy ze zdrowiem, wskutek czego trafiają do szpitala. W wyniku pewnych wydarzeń bohaterowie wpadają na siebie, a ich relacja staje się dość zażyła… niekoniecznie pozytywnie; bynajmniej nie zawsze. Ich perypetie bawią do łez, gdyż oboje bohaterowie są bardzo charakterni.

Hela to dziewczyna, która nie da sobie w kaszę dmuchać. Irytuje ją zbyt pewny siebie Kuba, który myśli tylko o tym, którą kobietę aktualnie poderwać. A, że młody mężczyzna jest przystojny, ma wrodzony wdzięk i charyzmę, to kręci się wokół niego cały sztab dziewcząt, włączając w to pielęgniarki. Po czasie Kubę zaczyna fascynować niechęć Helki do jego osoby i postanawia zjednać sobie tę kobietę. Ten mężczyzna nigdy się nie poddaje, aczkolwiek Hela nie jest kobietą, która da się łatwo przekonać, zwłaszcza takiemu casanovie!

„Miłosny blef” to historia, która przede wszystkim chwyta za serce.

Od początku wczułam się w klimat tej powieści, co ułatwiły mi plastyczne opisy, które wpływały na wyobraźnię. Czułam, jakbym tam była, a pomagało mi to, że kiedyś również znalazłam się w takiej sytuacji, byłam taką Helą, która poznała swojego Kubę właśnie w takich okolicznościach. Jednak mam nadzieję, że historia tej pary skończy się lepiej niż moja :D Zwłaszcza, że naprawdę kibicuję tej dwójce, aczkolwiek nie mam pojęcia, co Dorota przygotowała dla bohaterów w drugim tomie.

Zarówno Hela jak i Kuba to niesamowici bohaterowie, których naprawdę nie da się nie lubić, dlatego bardzo się cieszę, że będę mogła ich jeszcze spotkać. Dorota wykreowała postacie, które są bardzo realne. Mają swoje zdanie, charakter, osobowość i są spójne. Poznałam ich na tyle, że wiedziałam, jak się zachowają w niektórych sytuacjach.

Cała powieść ma naprawdę głęboki przekaz, dzięki istotnym tematom, po które sięgnęła autorka. Z jednej strony jest to lekka, humorystyczna komedia romantyczna, a z drugiej intrygująca powieść, w której poznamy różne oblicza przyjaźni, miłości i ludzkiej psychiki.

Odnośnie fabuły – nie zabrakło mi tu niczego, ta powieść jest wielowątkowa, energiczna, akcja szybko się toczy, gdyż autorka unika zbędnych opisów i nie przedłuża niepotrzebnie scen.

„Miłosny blef” to powieść, w której niczego nie możecie być pewni, gdyż autorka niejednokrotnie Was zaskoczy!

Czekam na ciąg dalszy, rewelacyjna historia!

poniedziałek, 31 sierpnia 2020

RECENZJA cyklu "Indygo" Camille Gale


Recenzja cyklu Indygo, autorstwa Camille Gale, w skład którego wchodzą powieści:
Tom 1 - Indygo
Tom 2 - Cyjan

"Indygo" jest powieścią, która zapoczątkowała cykl o tym samym tytule. "Cyjan" jest zamknięciem tej dylogii, do której można znaleźć również opowiadanie, przedstawiające losy jednego z bohaterów.

Główną bohaterką jest Skye, kobieta po trzydziestce, która ma na koncie rozwód. Jej praca nie przynosi jej satysfakcji, Skye pragnie czegoś więcej. Gdy do jej biura wchodzi Daniel, wszystko się zmienia. Młody wilkołak sprawi, że życie kobiety nabierze rozpędu i przysporzy jej nieco kłopotów.

Okazuje się, że Daniel pragnie chronić Skye, która nie zna całej prawdy o sobie. Ma ona pewien dar, przez który niektórzy będą chcieli ją skrzywdzić.

Skye i Daniela zaczyna łączyć uczucie, które jest niebezpieczne. Niektórzy są mu przeciwni, zważywszy na to, co może z niego wyniknąć.

Skye jest ciekawą bohaterką, która imponowała mi swoją determinacją. Ona ma w sobie coś takiego, że potrafi się porozumieć z każdym, kto ma w sobie chociaż odrobinę dobra i rozumu. W tej postaci widziałam kogoś w rodzaju mediatora, przywódcy. Ta kobieta idealnie nadawała by się na kogoś, kto raz na zawsze zaprowadziłby pokój między wszystkimi rasami.
Są to oczywiście moje subiektywne spostrzeżenia.

Podobała mi się jej relacja z Dantem, który jest intrygującą postacią. Ciągle doszukiwałam się w nim drugiego dna, czegoś więcej i trochę zabrakło mi rozbudowania tej postaci, momentami był zbyt przewidywalny i schematyczny.

Cała akcja jest skonstruowana naprawdę dobrze. Autorka unika zbędnych wstawek, które spowalniają bieg wydarzeń. Obie części cyklu przeczytałam bardzo szybko, nie nudziłam się przy tym i bardzo chętnie zobaczę, co autorka umieściła w dodatkowym opowiadaniu, którego jeszcze nie przeczytałam.

Cykl "Indygo" to naprawdę ciekawa fantastyka, która spodoba się zarówno młodzieży, jak i dorosłym czytelnikom. Jest to seria wielowątkowa, w której spotkamy zarówno ludzi o nietypowych darach, jak i wilkołaki, wampiry i inne stworzenia.

Jeśli lubicie takie klimaty to możecie wyruszyć na przygodę z tym cyklem!

sobota, 22 sierpnia 2020

RECENZJA „Pogodzeni z mrokiem” Tillie Cole

 

RECENZJA „Pogodzeni z mrokiem” Tillie Cole

O książce:
Data wydania: 30 czerwca 2020
Kategoria: romans
Liczba stron: 352
Cykl: Kaci Hadesa
Tom: 7
Wydawnictwo: Editio

Opis książki:

Najsilniejsza miłość może zrodzić się z najgłębszej nienawiści...

Urodzili się, by zasiąść na przeciwległych tronach. Mieli odnieść sukces i nigdy nie upaść...

Tanner Ayers jest dziedzicem teksańskiego Ku Klux Klanu. Od narodzin był karmiony nienawiścią, przemocą i nietolerancją. Zabija bez wyrzutów sumienia, bo wierzy w to, co robi. Wszystko się zmienia, kiedy poznaje Adelitę Quintanę, córkę najbrutalniejszego szefa meksykańskiego kartelu.

Adelita i Tanner od początku się nienawidzą. Jednak jest między nimi coś, czego oboje nie potrafią wyjaśnić. Powoli niechęć zmienia się w pożądanie, a pożądanie w miłość. Wówczas Tanner po raz pierwszy zauważa, że być może całe swoje życie się mylił...

Mężczyzna latami stara się znaleźć sposób na to, by on i Adelita mogli być razem. Porzuca Ku Klux Klan, rodzinę i wszystko, w co wierzył, by dołączyć do Katów Hadesa. Tyle że teraz Kaci prowadzą wojnę — i to nie tylko z jego rodziną, ale również z rodziną Adelity.

Kiedy oboje znowu się spotykają, muszą walczyć o miłość, która nigdy nie powinna była się narodzić. O uczucie, przez które oni i ich bliscy znajdą się w niebezpieczeństwie.

Moja opinia:

Kolejny tom serii Kaci Hadesa uważam za jeden z najlepszych z tego cyklu, naprawdę!

Autorka zręcznie prowadzi tę serię, bo nie pogubiłam się w tomach, nie gubię się w bohaterach, wydarzeniach, ogólnie w fabule.

W tej, już siódmej części opowieści o Katach Tillie Cole skupiła się na historii Adelity, córce okropnego człowieka. Ta kobieta nie wie, co to miłość rodzicielska, ponieważ nie wychowywała jej matka, a oschły ojciec nie pokazał jej, czym jest prawdziwe dzieciństwo.

Samotna Adelita musi samodzielnie stawiać czoła brutalnemu otoczeniu, w którym się znajduje. Wychowana wśród mężczyzn, wiernie służąca swojemu ojcu ma powoli dosyć. Widać, że pragnie od życia czegoś więcej, jednak jak znaleźć szczęście w tak patowej sytuacji, w jakiej się znajduje?

Tanner został wychowany w nienawiści i bólu. Jego życie od najmłodszych lat było pasmem zadań, które musiał wykonywać i zasad, których musiał przestrzegać. Surowo wychowany mężczyzna musi iść śladami swojego ojca i zostać przywódcą Klanu.

W tej powieści pojawi się motyw zakazanej miłości, gdyż Adelita i Tanner pochodzą z dwóch zwaśnionych rodów. W ich historii nic nie powinno skończyć się dobrze, jednak czy prawdziwe uczucie naprawdę jest w stanie pokonać wszystkie bariery nienawiści?

Ta książka jest naprawdę dobrze napisana, jest wciągająca, intrygująca i zaciekawiła mnie już od pierwszych stron. Bardzo przypadł mi do gustu motyw zakazanego uczucia oraz pomysł na to, aby bohaterowie mieli trudne dzieciństwo.

Przyznam, że autorka naprawdę ciekawie to przedstawiła i mimo że miałam opory co do kolejnego tomu, gdyż bałam się, że kolejny tom z tego cyklu może być męczący, to naprawdę się myliłam. Rewelacyjna powieść!


środa, 19 sierpnia 2020

RECENZJA „Pojednanie” K. Bromberg




RECENZJA „Pojednanie” K. Bromberg

O książce:
Data wydania: 18 sierpnia 2020
Liczba stron: 424
Cykl: Niegodziwe rozrywki
Tom: 2
Kategoria: romans
Wydawnictwo: Editio

Opis książki:
Ryker Lockhart, znany prawnik specjalizujący się w wywlekaniu brudów i wykorzystywaniu najintymniejszych sekretów podczas rozwodów, nigdy nie miał problemu z namówieniem ładnej kobiety na seks bez zobowiązań. Deklaracji i związków na więcej niż kilka nocy unikał z żelazną konsekwencją. Uważał, że mężczyzna nie powinien dopuścić, aby jakakolwiek kobieta nim zawładnęła. Ta misterna wieża poglądów i przekonań runęła, gdy Ryker spotkał piękną, inteligentną i diabelnie pewną siebie Vaughn Sanders. Nie wiedział, kiedy i jak ta niezależna, odważna i tajemnicza dziewczyna sprawiła, że zakochał się bez pamięci.

Jednak nawet inteligentny i przystojny drań zawsze pozostanie sukinsynem. Vaughn wyszłaby lepiej na dochowaniu wierności własnym zasadom i unikaniu paskudnych typów. Uległa jednak fascynacji i namiętności. Zakochała się, choć szanse na happy end tego niezwykłego romansu zawsze były bliskie zeru. Kobieta prędko miała się przekonać, że miłość i odwaga nie zawsze przynoszą upragnione szczęście, a waleczne serce również może zostać boleśnie złamane.

Być może był to nieprzemyślany krok, być może próba zagrania twardziela, a może nieudolna intryga. Ryker kilkoma zdaniami zawiódł zaufanie Vaughn i wystawił ją na wielkie niebezpieczeństwo. Wróg, który przez niego zwrócił uwagę na dziewczynę, był potężny i bezwzględny, a jego władza sięgała daleko. Bardzo szybko sprawy zaczęły zmierzać w złym kierunku, ku nieuniknionej katastrofie. Czy pora się poddać, czy warto jeszcze zawalczyć o miłość? Jak bardzo można narazić bliskie osoby? Gdzie są granice ryzyka?

Nie masz wyboru. Zwłaszcza gdy w grę wchodzi władza i seks.

Moja opinia:
Z książkami K. Bromberg jestem na bieżąco, z pierwszym tomem tej serii również jestem obeznana.

Główny bohater, Ryker Lockhart jest dobrze prosperującym prawnikiem, którego kariera zawodowa opiera się na wynajdywaniu najmroczniejszych i najbardziej krępujących tajemnic małżonków. Mężczyzna specjalizuje się w sprawach rozwodowych, gdzie za wszelką cenę stara się pomóc swoim klientom.
Prywatnie jest kobieciarzem, który ceni sobie znajomości bez zobowiązań. Jednak po poznaniu Vaughn jego priorytety zaczynają się zmieniać. Za wszelką cenę stara się zachować niezależność, jednak jego serce wprost rwie się do tej twardo stąpającej po ziemi kobiecie.

Vaughn jest zła na siebie za to, że wbrew swoim zasadom uległa urokowi przystojnego prawnika. Zawsze wiedziała czego chce i z pewnością nie jest to ten mężczyzna, nie widzi z nim wspólnej przeszłości, zwłaszcza że mężczyzna niejednokrotnie zawiódł jej zaufanie.
Młoda kobieta musi zdecydować, jaki będzie kolejny krok w tym burzliwym romansie.

K. Bromberg stworzyła pikantny romans, w którym bohaterowie nie są prostolinijni. Znajdziecie tu wiele intryg, nieufności, zawirowań. Nie jest to uroczy romans, w którym bohaterowie wspólnie dążą do happy endu. Nie do końca wiedziałam, czego oni pragną, gdyż są to strasznie sprzeczne postacie, których cechy charakteru i oczekiwania od życia nie są jasne dla czytelnika. Brakowało mi spójności między tym, co postacie mówią, a czego pragną.

„Pojednanie” nie do końca urzekło mnie swoją treścią. Jest to po prostu przyjemny romans z rozbudowanym wątkiem erotycznym, który ma zrelaksować czytelnika, ale nic więcej. Przeczytać, miło spędzić czas, zapomnieć – ta książka niestety nie ma nic więcej do zaoferowania.

Aczkolwiek, jeśli patrzymy nad nią pod kątem typowego zrelaksowania się i odmóżdżenia – jest całkiem dobra, chociaż uważam, że pierwszy tom jest o wiele ciekawszy. Więcej się tam działo, nie było nieustannych zmian zdań, poznawaliśmy bohaterów.
Ta część jest po prostu bardzo wtórna i nie dała mi od siebie nic nowego, a szkoda, bo pomysł był świetny.

poniedziałek, 17 sierpnia 2020

RECENZJA „Tylko umarli mogą powstać” D.B. Foryś

 


RECENZJA „Tylko umarli mogą powstać” D.B. Foryś

 

O książce:

Data wydania: 19 sierpnia 2020

Kategoria: fantastyka

Cykl: Tessa Brown

Tom: 3

Wydawnictwo: NieZwykłe

Opis książki:

Oko za oko, ząb za ząb… zdrada za zdradę.
Mam na imię Tessa i jakimś cudem wciąż pakuję się w kłopoty. Zamiast żyć z dala od mroku, spędzając czas z ukochaną osobą, po raz kolejny zamierzam stanąć twarzą w twarz ze śmiercią. Czy ktoś mnie o to prosi? Zmusza? Stawia ultimatum? Nie. Chyba spokojne życie nie leży w mojej naturze.
Watykan podnosi się ze zgliszczy, Podziemia ratują, co tylko zdołają, a po naszych wrogach nie został żaden ślad. Chociaż nie znam swojego przeznaczenia, przyszłość wygląda jak wróżenie z fusów, wydaje mi się, że kiedy ciszę wreszcie przerwą bitewne okrzyki, po ziemi, jaką znamy, zostaną tylko zgliszcza. Przeżyją tylko ci, którzy wygrają wojnę.
W końcu tylko umarli mogą powstać.

Moja opinia:

"Tylko umarli mogą powstać" to ostatni tom niesamowitego cyklu od D. B. Foryś.

Bardzo czekałam na tę książkę, gdyż ciekawiło mnie, jak potoczą się losy mojej ukochanej Tessy i cudownego Kiliana. Tak związałam się z tymi bohaterami, że czuję smutek, że to już koniec. Jakoś tak dziwnie mi się pogodzić z tym, że ta seria została zamknięta.

W tym tomie akcja toczyła się naprawdę dynamicznie, wydarzenia były bardzo obrazowo opisane, a bohaterowie ustabilizowali swoje życie osobiste. Zarówno przyjaźń jak i miłość były pięknie przedstawione, a autorka pokazała, że o takie relacje warto walczyć. Podoba mi się to, że bohaterowie nie dostali wszystkiego podanego na tacy, oni naprawdę musieli zdobyć wzajemne zaufanie, postarać się, aby zyskać przyjaciela czy życiowego partnera, zupełnie jak w prawdziwym życiu. Nic nie zostało im dane z łatwością, do wszystkiego musieli dojść, dzięki czemu satysfakcja była większa. Dla mnie jako czytelnika jest to rewelacyjny zabieg, gdyż mogłam towarzyszyć bohaterom w tej drodze do ich sukcesów, obserwować jak się zaprzyjaźniają, zakochują. Świetna robota autorki!

Zaletą całej tej serii jest wielka wyobraźnia autorki. Nie wiem, skąd Dorota czerpie inspiracje, ale naprawdę jest to godne podziwu, aby samodzielnie wykreować bohaterów, świat i wciągnąć w to czytelnika na tyle, że wciąż chce więcej. Ja żałowałam, że zbliżam się do końca tej historii, bo jest ona na tyle dobra, że naprawdę wciąż pragnę czegoś więcej. Dorota Foryś potrafi wciągnąć czytelnika w swoje powieści za sprawą niebanalnej fabuły i lekkiego stylu pisania. Autorka posiada również talent do tworzenia komicznych opisów, przez co obok poważnych tematów niejednokrotnie wybuchałam niepohamowanym śmiechem.

Cykl „Tessa Brown” to świetna powieść fantastyczna z nutą romansu i komedii. Mroczny świat, w którym bohaterom udało się odnaleźć piękno, przyjaźń i miłość sprawił, że zakochałam się w twórczości tej autorki. Z niecierpliwością będę wyczekiwać kolejnych powieści wierząc, że będą one równie dobre, jak ta seria.

Gorąco polecam wszystkim fanom niebanalnych powieści, dobrej literatury, romansów, fantastyki, komedii. Hmm... Po prostu polecam wszystkim, naprawdę!

piątek, 14 sierpnia 2020

RECENZJA „Pole girl. Prywatny taniec” Kinga Litkowiec


RECENZJA „Pole girl. Prywatny taniec” Kinga Litkowiec

O książce:
Data wydania: 29 września 2020
Kategoria: romans
Wydawnictwo: WasPos


Opis książki:
Kolejny romans o dziewczynie tańczącej w klubie?
Nie tym razem.
Nicole Read nie ma w życiu lekko. Uciekając od toksycznej rodziny, postanowiła zamieszkać w Portland. Pracuje w korporacji, mając za szefa tyrana bez sumienia. Ma jednak pasję, która pozwala jej choć na chwilę oderwać się od rzeczywistości i problemów dnia codziennego – pole dance.

Taniec miał być dla niej czymś osobistym. Nigdy nie chciała dzielić się tym przeżyciem z kimkolwiek. Dlatego trenowała w prywatnej sali, gdzie nikt nie powinien jej obserwować. Nie przewidziała jednak, że pewnego dnia zjawi się mężczyzna, który nie przejdzie obok niej obojętnie.
Damon Black to człowiek o dwóch twarzach. W Portland znany jest jako poważny biznesmen, ale prowadzi także nielegalny klub nocny. Kiedy widzi taniec Nicole, postanawia zmusić ją do prywatnego pokazu. Nic nie jest w stanie go powstrzymać...
To miał być tylko taniec.

Nic więcej.
Gdy pożądanie bierze górę nad rozsądkiem, zwykły układ może zmienić się w gorący romans.
Co się stanie, gdy Nicole pozna mroczną tajemnicę Damona?
Czy uda im się przetrwać, kiedy los sprowadzi na nich niebezpieczeństwo?

Jaką cenę przyjdzie im zapłacić za swoje decyzje?
Wejdź do świata, w którym nic nie jest oczywiste.


Moja opinia:
Twórczość Kingi Litkowiec ma coś takiego w sobie, że nie mogę się od niej oderwać. Przeczytałam wszystkie powieści tej autorki i wciąż chcę więcej!

"Pole girl" opowiada o młodej dziewczynie, która pasjonuje się konkretnym stylem tańca. W wyniku pewnych wydarzeń zostaje ona zmuszona do zrobienia czegoś, na co nie ma ochoty. Targa nią wiele emocji, począwszy na obawie przed tym, co się stanie, gdy nie zrobi tego, co jej kazano, a skończywszy na strachu, jakie jej działania będą miały konsekwencje. Młoda kobieta jest w potrzasku, a żaden wybór nie jest dobry. Każda z decyzji będzie miała swoje skutki...

Nicole jest zmuszona radzić sobie sama, wspiera ją jedynie przyjaciółka. Młoda kobieta nie może liczyć na swoją rodzinę, a w pracy szef traktuje ją okropnie. Pojawienie się na jej drodze Damona będzie miało duży wpływ na jej życie. Czy dobry? Sprawdźcie sami!

"Pole girl" jest najbardziej dynamiczną książką, jaką Kinga do tej pory napisała. Akcja pędzi jak szalona, wciągając czytelnika w wir wydarzeń. Na szczęście w tym całym galopie autorka nie zapomniała o odpowiedniej kreacji bohaterów. Ich osobowości są dopracowane, charaktery są spójne, nie ma jakiś nieścisłości w ich zachowaniach. Są to postacie ściśle zarysowane, każda ma przypisane jakieś cechy i zachowania, które nadają jej pewien obraz, wpisujący się poniekąd w relację "uległa i dominujący". Chociaż Nicole poniekąd łamie wyobrażenie o zagubionej, niepewnej siebie dziewczynce, to mimo wszystko posiada wiele cech takiej bohaterki. Podoba mi się, że autorka w jakiś sposób to przełamała, nadając tej postaci kilka cech, które wyróżniają ją z tłumu "szarych myszek". Natomiast Damon jest w dużym stopniu samcem alfa, a tajemnice które skrywa są naprawdę interesujące.

Ta powieść bardzo mi się podobała, naprawdę przyjemnie spędziłam przy niej czas i cieszę się, że ukazała się pod moim patronatem.

Jest to rewelacyjny gorący romans, w którym emocje mieszają się pragnieniem. Chciałabym, aby ta historia miała kontynuację, bo naprawdę ciężko mi się rozstać z tymi bohaterami. Niemniej, pozostaje mi czekać na kolejne powieści od Kingi Litkowiec, a Wam polecam zapoznać się z historia Nicole i Damona.

Gorąca, nieprzewidywalna, wciągająca... Idealna na jesienne wieczory!


Premiera już 28 września 2020!

Popularne posty