niedziela, 30 czerwca 2019



RECENZJA „Trinkets” Kristen Smith

O książce:
Data wydania: 19 czerwca 2019
Liczba stron: 260
Kategoria: literatura młodzieżowa
Wydawnictwo: Jaguar

Opis książki:
„Spotkania grupy anonimowych kleptomanów to nie miejsce dla porządnych nastolatek. A jednak tam właśnie trafiają dwie dziewczyny, którym niczego w życiu nie powinno brakować. Tabitha Foster ma wszystko, czego można pragnąć: pieniędzy jak lodu, tłum przyjaciół, popularność, najprzystojniejszego chłopaka w szkole... Brakuje jej tylko dreszczyka emocji. Tego samego, od którego jest uzależniona Elodie Shaw, cicha i nierzucająca się w oczy dziewczyna. Za to obecność Moe w takim miejscu nie powinna dziwić - wszyscy wiedzą, że to zadymiara, trzymająca się z najgorszymi szkolnymi szumowinami.
Tabitha, Elodie i Moe: królowa szkoły, dziewczyna-cień i twardzielka - takiego trio nikt nie potrafiłby sobie wyobrazić razem. A jednak rzucone przez Tabithę wyzwanie sprawia, że zaczyna je łączyć dziwna nić porozumienia. Od porównywania skradzionych fantów tylko krok do rozmów o wszystkim... Czy także o powodach, dla których zaczęły szukać tego rodzaju mocnych wrażeń?”


Moja opinia:
Debiutancka powieść Kristen Smith opowiada o życiu amerykańskich nastolatek, które zmagają się z problemami. Na podstawie powieści powstał również serial, który w całości obejrzałam.

Historia przedstawiona w powieści skupia się na trzech nastolatkach, które zupełnie się od siebie różnią.

Elodie to postać, która stara się sprawiać wrażenie grzeczniej dziewczynki. Ma wizerunek kujonki, postawę szarej myszki i niczym się nie wyróżnia. Jednak w jej sercu skrywa się żal za tym, co utraciła i dziewczyna stara się to sobie rekompensować w nieadekwatny sposób.

Tabitha moim zdaniem była bardzo naiwną bohaterką, za którą nie przepadałam. Sprawia wrażenie bogatej damulki, chociaż na idealnej fasadzie widnieje wiele rys, które stara się tuszować. Wbrew pozorom jej życie to pasmo porażek, które stara się ukryć przed znajomymi, a idealny chłopak nie jest dla niej oazą bezpieczeństwa.

Moe to bohaterka, którą trudno zrozumieć. Dziewczyna jest jedną wielką zagadką, niemniej została wykreowana w ciekawy sposób. Buntowniczka, która łamie wszystkie zasady, ukrywająca się za maską arogancji. Ale jej serce i osobowość są bardzo wrażliwe.

Zarówno książka, jak i serial były prowadzone z trzech perspektyw, czyli narracji każdej z bohaterek. Podobał mi się ten zabieg, jednak sam serial, w przeciwieństwie do książki nie przypadł mi do gustu. Książka wypada zdecydowanie lepiej.

Podoba mi się to, że autorka powieści przybliżyła nam portrety psychologiczne dziewcząt i poza ich życiem w szkole, ukazała również życie prywatne.

Powieść idealnie wpisuje się w kategorię młodzieżową, uważam, że tej grupie odbiorców spodoba się ona najbardziej.
Historia ma w sobie dobre przesłania, zakończenie jest ciekawe, a „Trinkets” jako całość to naprawdę dobra młodzieżówka, która powinna trafić w grono odbiorów w wieku nastoletnim.

czwartek, 27 czerwca 2019

RECENZJA - "Wernisaż" Oskar Salwa



RECENZJA „Wernisaż” Oskar Salwa

O książce:
Premiera: 2017
Liczba stron: 304
Kategoria: literatura obyczajowa
Wydawnictwo: LIRA

Opis książki:
„Eleganckie galerie sztuki i klimatyczne, stare zaułki. Zbuntowani artyści i niedzielni malarze. Hipsterzy i biznesmeni. Mamy okazję zakręcić kołowrotkiem zdarzeń i znaleźć się na chwilę w samym centrum artystycznej Warszawy, towarzysząc Marcie w jej miłosnych rozterkach i poszukiwaniu siebie. Kto by sobie odmówił takiej przyjemności?

To miał być kolejny wernisaż w Arte Nuevo. Marta nie mogła nawet przypuszczać, że wywróci jej świat do góry nogami. Trudno jednak o spokój, gdy młoda historyczka sztuki kocha wielką sztukę i nieodpowiednich facetów. Lekcja plastyki zamienia się w lekcję uczuć. Czy Marta będzie umiała z niej skorzystać?


Moja opinia:
Głównymi bohaterami tej powieści są Marta i Filip. Bohaterowie są pasjonatami sztuki, a każdy z nich interpretuje i kocha ją na swój sposób.

Marta jest pogodną duszą, której serce pragnie stabilizacji w życiu. Jest kobietą niezależną, umie o siebie zadbać. Ma dobrą pracę, która wpisuje się w jej obszar zainteresowań.

Filip zaś jest swego rodzaju pesymistą, krytykiem, wnosi dużo negatywnej atmosfery i jest postacią, której trudno znaleźć szczęście. Ponadto jest to bohater roszczeniowy, który nie umie zapewnić sobie, ani swojej wybrance dobrobytu. Przy każdej okazji prosi swoich rodziców o wsparcie finansowe i nie ma skrupułów, czy też aspiracji aby cokolwiek w swoim życiu zmienić. Jest typem wygodnego mężczyzny, który nie dorósł do bycia odpowiedzialnym za własny los.

Kreacja bohaterów jest bardzo ciekawa, gdyż od razu nastawia nas na to, że lubimy główną bohaterkę, natomiast do Filipa od razu odczuwamy niechęć. Bardzo podoba mi się umieszczenie dwóch tak skrajnych osobowości na pierwszoplanowej pozycji, bowiem pozytywnie wpływa to na rozwój akcji i odbiór powieści. Empatyczna kobieta i narcystyczny mężczyzna stanowią intrygującą parę, niemniej, na pierwszy rzut oka łatwo stwierdzić, że do siebie nie pasują.

Nie mogłam zrozumieć głównej bohaterki, czemu jest z takim mężczyzną, jednak serce nie sługa. Powieść rozwija się w jednostajnym tempie, a osadzenie fabuły w świecie artystów było ciekawym zabiegiem. Miałam okazję przyjrzeć się grupie społecznej, która nie jest mi zbyt bliska.

Książka jest wielowątkowa, jednak zabrakło mi podomykania wszystkich elementów. Czułam, że autor zaczyna mi coś opowiadać, po czym zmienia temat przechodząc w dygresję, jednak nie wraca do poprzedniego wątku. To pozostawiło we mnie pewien niesmak, taką ciekawość, która nie zostanie już zaspokojona.

Powieść napisana jest lekko, posiada ciekawych bohaterów, którzy z pewnością przykuwają uwagę czytelnika. Zakończenie tej historii jest dobre, nie przewidziałam wszystkich elementów, co działa zdecydowanie na plus.
Historia dobra do przeczytania na raz, jestem pewna, że już nie wrócę do tej książki.

wtorek, 25 czerwca 2019

Poznaj autorkę - Agata Polte



AKCJA – POZNAJ AUTORKĘ

Imię i nazwisko: Agata Polte

1.  Jaka jest Twoja ulubiona książka/książki (maksymalnie trzy)?
Pewnie nie będę oryginalna, jeśli powiem, że trudno wybrać tylko trzy! Dlatego napiszę może o tych książkach, które ostatnio zachwyciły mnie najbardziej. Po pierwsze „Królestwo popiołów” od Sarah J. Maas, czyli zakończenie świetnej serii fantasy, którą uwielbiam. Po drugie „Mów szeptem” Agnieszki Olejnik – wspaniała, poruszająca i barwna historia, którą warto przeczytać. No i po trzecie – wszystko co wychodzi spod pióra Ilony Andrews, czy też małżeństwa ukrywającego się pod tym pseudonimem. Nie przepuściłabym okazji, żeby polecić ich książki, ale to dlatego, że są najlepsi! Jeśli lubicie urban fantasy, to oni dostarczają je w najlepszym wydaniu!

2. A ulubiona piosenka?
Chyba nie mam ulubionej piosenki. Nigdy nie potrafiłabym wybrać zaledwie jednej, bo słucham mnóstwa przeróżnych i cały czas odkrywam nowe. Coś jak z książkami. Ale jeśli muszę wskazać coś konkretniej, ostatnio męczę (w pozytywnym sensie!) cały czas ścieżkę dźwiękową z ósmego sezonu GoT. Liczy się? (śmiech).

3. Jakie jest Twoje najpiękniejsze wspomnienie?
Też tylko jedno? No nie! (śmiech). Okej, to może to sprzed dziesięciu lat, gdy moi rodzice wreszcie zgodzili się na adoptowanie psa. Moje dwie starsze siostry pojechały po malutkiego szczeniaczka z niewielkim kartonikiem, do którego włożyły kocyk – to miało być takie tymczasowe łóżko dla nowego członka rodziny. Wiem, że jeszcze przed wyjściem zastanawiały się, czy aby nie będzie za duże dla szczeniaka, ale ostatecznie wypełniły go miękkim kocem i pojechały. Nigdy nie zapomnę swojej i mamy reakcji, gdy siostry wróciły razem z naszym „malutkim: kundelkiem, który praktycznie nie mieścił się w tym prowizorycznym łóżku, a moja siostra ledwo potrafiła go utrzymać na rękach!

4. Kim jest osoba, która najbardziej Cię inspiruje?
Mam kilka takich osób, ale cii, niech to będzie tajemnica.

5. Jak zaczęła się Twoja przygoda z książkami, zarówno czytaniem, jak i pisaniem?
Zaczęła się właściwie przypadkowo, bo gdy byłam w podstawówce, jakoś nie po drodze mi było z czytaniem. Ale jedna z moich koleżanek namówiła mnie któregoś dnia, bym wypożyczyła sobie jakąś książkę (okej, nie jakąś, do dziś pamiętam, że to było „8+2 i ciężarówka”, świetna książka, a nawet seria, dla dzieci!). I tak przeczytałam ją, wkręciłam się, a potem to już wiadomo – jedna przeczytana książka za drugą, tak zostało mi do dziś.
A jeśli chodzi o pisanie to było podobnie, też zaczęłam właściwie przypadkiem, jakieś 10 lat temu. To był czas, gdy dostałyśmy z siostrami pierwszy komputer, więc sprawdzałam o co w tym tak naprawdę chodzi i gdy któregoś razu szukałam czegoś w internecie (prawdopodobnie na temat czytanej książki, teraz niestety nie pamiętam dokładnie), natrafiłam na blog z opowiadaniami. Potem kolejny i jeszcze jeden. Zaczęłam czytać to, co pisali inni, a potem pomyślałam, że fajnie by było założyć własny. No i tak najpierw blog, potem opowiadania i książki na chomikuj, aż wreszcie zaczęłam pisać bardziej „na poważnie”, no i po jakimś czasie otrzymałam pozytywną odpowiedź na wysłaną propozycję wydawniczą. To był świetny dzień!

6. Czy wydarzenia, które wydarzyły się w Twoim życiu wpływają na to o czym piszesz?
Na pewno, chociaż w większości przypadków raczej nieświadomie. Często łapię się, że przy kolejnym czytaniu napisanej książki, dostrzegam tam szczegół z mojego otoczenia, który wplotłam, zupełnie nie zdając sobie z tego sprawy. Ale wszystkie zdarzenia, spotkani ludzie, usłyszane rozmowy – to wszystko, co mnie otacza, zawsze w jakiś sposób znajdzie drogę do mojej powieści, zwłaszcza tej obyczajowej.

7. Gdybyś mogła zamieszkać w dowolnym miejscu na Ziemi – gdzie by to było?
Pewnie na jakiejś spokojnej wsi, w małym domku, w którym mogłabym usiąść z laptopem i pisać, albo z książką i czytać, z dala od hałasów. I obowiązków. Marzenie!

8. Gdybyś miała milion złotych, co byś z nim zrobiła?
Wybudowałabym sobie dom z tajnym przejściem do ogromnej biblioteki, o którym wiedziałabym tylko ja! No, może jeszcze zafundowałabym siostrom i rodzicom świetne wakacje.

9. Skoro życie jest takie krótkie, dlaczego nie robimy tylu rzeczy, które lubimy?
Bo najpierw musimy robić to, co niezbędne, a na resztę rzeczy zwykle brakuje wtedy sił i czasu.

10. Co robisz, gdy nikt nie patrzy? (To pytanie ma charakter typowo humorystyczny😊)
Głupie miny. Chociaż siostra już kilka razy mnie na tym przyłapała, więc muszę zmienić taktykę.

Bardzo dziękuję za możliwość „przepytania” Cię. Mam nadzieję, że pytania nie były problemowe. 
Życzę wszystkiego dobrego!

A ja dziękuję za zaproszenie do udziału w fajnej akcji, wszystkiego dobrego!

poniedziałek, 24 czerwca 2019



RECENZJA „Blask nocy letniej” Beatrix Gurian

O książce:
Data wydania: 12 czerwca  2019
Liczba stron: 368
Cykl: Roziskrzone noce
Tom: 2
Kategoria: literatura młodzieżowa
Wydawnictwo: Jaguar

Opis książki:
Życie Kati nie jest już takie samo. Od czasu potwornego wypadku jej twarz szpeci okropna blizna, a z Lukiem, swoim najlepszym przyjacielem, nie zamieniła ani słowa. Podłamana wyjeżdża jako au pair do Los Angeles, gdzie jej życie odmienia się w magiczny wręcz sposób. W barze o nazwie Lived Kati znajduje nowych przyjaciół: przebojowe rodzeństwo – Jeffa i Lucy. Nagle zdaje się, że wszystkie jej najwspanialsze sny mają szansę się ziścić. Jednak ten świat ociekający blichtrem kryje w sobie pewną tajemnicę – i dopiero z pomocą Luke’a Kati odkrywa, że naprawdę od dawna tkwi w koszmarze.

Moja opinia:
Pierwszy tom tej dylogii bardzo mnie zaciekawił i pozostawił duży niedosyt, dlatego zapragnęłam sięgnąć po kolejny tom serii. Autorka zostawiła nas w druzgocącym momencie i niecierpliwie czekałam, aby dowiedzieć się, co dalej. Jednak ten tom ponownie mnie zmiażdżył!

Po wypadku samochodowym życie Katii diametralnie się zmienia. Dziewczyna nie potrafi poradzić sobie z tym, co się stało i pragnie uciec, aby zacząć nowe życie. Opuszcza rodzinny kraj i udaje się do miasta upadłych aniołów, aby pracować jako au pair. O tej tematyce wiem dużo, ponieważ moja przyjaciółka realizuje się Stanach właśnie na tym stanowisku. Dzięki temu mogłam się wczuć w jej sytuację i w niektórych scenach wyobrażałam sobie, jak tam jest. Życie młodych kobiet za granicą na pewno nie należy do najprostszych, jednak Katia pragnęła zmian.

Jednak życie Katii naprawdę przyniesie wiele niespodzianek, gdy spotka Lucy i Jeffa. Wszystko zacznie się układać, ale tym razem nie dałam się zwieść. Wiedziałam, że autorka w każdej chwili może zrzucić na mnie emocjonalną bombę!

Bardzo polubiłam główną bohaterkę, która jest pozytywną i lojalną postacią. Dla dobra relacji z przyjacielem ukrywa swoje uczucia, przez co w pewien sposób czuła się samotna.
Podoba mi się również kreacja postaci drugoplanowych, chociaż Luke nie zdobył mojego serca i nie umiałam się do niego przekonać.

Ta dylogia jest świetną młodzieżówką, która ma szansę trafić również do dorosłych czytelników. Piękne okładki z balowymi sukniami przyciągają wzrok, a uwierzcie mi, środek jest jeszcze lepszy.

Beatrix Guardian to autorka, która potrafi zaskoczyć i nie boi się w swoich powieściach robić zwrotów akcji. Historia z pozoru wydaje się lekka, zwodzą również baśniowe okładki. Jednak to wszystko to mylne wrażenia, bowiem ten cykl kryje w sobie wiele zagadek, a mrok zakrada się z każdej strony.

Warto przeczytać.

sobota, 22 czerwca 2019


RECENZJA „Żniwiarz. Pusta noc” Paulina Hendel

O książce:
Data wydania: 10 maja 2017
Liczba stron: 432
Kategoria: literatura młodzieżowa
Cykl: Żniwiarz
Tom: 1
Wydawnictwo: Czwarta strona

Opis książki:
Pierwsza odsłona serii Żniwiarz!

Mówią, że demony, zabobony i czary odeszły już do przeszłości. Czy na pewno?

Na pierwszy rzut oka Magda jest zwykłą dwudziestolatką. Czas wypełnia jej praca w małej księgarni oraz obowiązki domowe. To jednak tylko pozory, gdyż w wolnych chwilach, zamiast spotykać się z rówieśnikami, Magda tropi upiory rodem ze słowiańskich wierzeń. Z krainy umarłych ucieka najpotężniejsza istota, z jaką żniwiarze kiedykolwiek musieli się zmierzyć. Tymczasem między Magdą a Mateuszem, tajemniczym chłopakiem, który niedawno wprowadził się do miasteczka, zawiązuje się nić sympatii. Dziewczyna pokazuje Mateuszowi świat słowiańskich wierzeń, nie mając pojęcia, że już wkrótce ona i jej przyjaciele znajdą się w śmiertelnym niebezpieczeństwie.”


Moja opinia:
„Pusta noc” nie należy do gatunku po który często sięgam. Jednak zdecydowałam się, bowiem jest to książka spod pióra polskiej autorki, która opowiada o naszych starych obrzędach, czy też wierzeniach.
Ponadto, skusiła mnie zjawiskowa okładka, która przyciąga wzrok.

Główną bohaterka tej powieści jest Magda, która jest skromną, spokojną osobą. Kobieta mieszka w malutkim miasteczku Wiatrołom i na co dzień pracuje w rodzinnej księgarni. To tam spędza większość swoich dni, jednak w nocy zupełnie się zmienia. W nocy pała się polowaniem…

Brzmi ciekawie?
Mnie wciągnęło bardzo szybko! Magda jest ciekawą postacią, która wieczorami poluje na wszelkiego rodzaju mary, jakimi są demony, zmory, czy inne upiorne stworzenia. Uczy się roli żniwiarza pod czujnym okiem swojego wujka Feliksa, który od wielu lat pełni taką funkcję. Jego zadaniem jest zapewnienie bezpieczeństwa w okolicy, przez co musi pozbywać się wszelkich dziwnych stworzeń.

Główną bohaterkę łatwo polubić, niemniej było mi przykro, że jest osobą samotną. Przez swoje osobliwe zainteresowania dziewczyna nie spędza czasu z rówieśnikami. Jednak w życiu kobiety następuje przełom, gdy do miasta wprowadza się nowa osoba. Młody mężczyzna zaprzyjaźnia się z Magdą, gdyż nie wie nic na temat jej rodziny i tego czym się zajmują. Jednak przez przypadek zostaje wtajemniczony w ten świat z którego nie ma odwrotu.

„Pusta noc” to kawał dobrej fantastyki, którą czyta się z zainteresowaniem i ze smakiem. Książka jest dobrze prowadzona, jedyną uwagą jest to, że autorka nie zadbała, aby akcja toczyła się dynamicznie, przez co mi, jako czytelnikowi trudno było skupić się na lekturze, która w pewnych momentach stawała się zbyt męcząca.

Książka jest ciekawa, zawiera w sobie historię tego, w co dawniej wierzono. Początek cyklu jest naprawdę dobrym wprowadzeniem w to, co będzie dalej. Jestem ciekawa, co przyniosą mi kolejne tomy i z pewnością sięgnę po kontynuację tej serii.

piątek, 21 czerwca 2019

RECENZJA „Wroga miłość” Ana Rose




RECENZJA „Wroga miłość” Ana Rose

O książce:
Premiera: 27 czerwca 2019
Cykl: Wroga miłość
Tom: 1
Kategoria: romans
Wydawnictwo: WasPos

Opis książki:
„Co byś zrobiła, gdyby całe Twoje życie było skupione na ukrywaniu się? Gdy nie możesz żyć pełnią życia, bo ciągle zagraża Ci śmiertelne niebezpieczeństwo?

Adeline nigdy nie mogła czuć się bezpiecznie. Jej rodzina od lat ukrywała ją i jej siostrę przed wrogami ich ojca. Polowali na nie najlepsi łowcy na świecie. Dlatego głowa rodziny Adler przenosi je w nowe otoczenie, aż pod sam nos rodziny O'Donnell, wprost przed najpotężniejszych wrogów!

Plan jest prosty: nie rzucać się w oczy. Być ostrożnym. Wróg tylko czeka na to, by zadać śmiertelny cios.

Jednak jedna z sióstr zawsze była buntowniczką, robiła wszystkim na przekór i łamała wszelkie zasady.

Damion O'Donnell to pierworodny syn bossa mafijnego władającego całym Los Angeles; to… najmłodszy zabójca na świecie! Z uwagi na swoje umiejętności nazywany DEMONEM, jako jeden z nielicznych potrafi wyśledzić prawie każdego i zmieść go z powierzchni ziemi. Ale jego piętą achillesową okazują się siostry Adler.

Kiedy te trafiają pod sam nos wroga, od razu budzą jego gniew. Przede wszystkim Adeline, która od pierwszego spojrzenia przyciąga jego zainteresowanie.

Czy Adeline zostanie w końcu rozpoznana?

Czy może coś połączy tych dwoje?

Czy Damion uratuje Adeline, czy może okaże się jej katem?

Ich drogi krzyżują się bez przerwy, ale czy czas pozwoli im dojrzeć do pewnych rzeczy?

Adeline jest waleczna, lecz czy to ją ocali? Bo przecież na każdego przychodzi w końcu czas...

Moja opinia:
Ana Rose to pisarka, z którą mam okazję współpracować od samego początku jej pisarskiej kariery. Czytałam zarówno jej debiut, jak i kolejne powieści. Dzięki temu mam okazję obserwować, jak autorka się rozwija.

Tym razem Ana Rose pokusiła się o napisanie powieści w mafijnym świecie. Muszę przyznać, że nie jest to moja ulubiona tematyka, aczkolwiek nie podchodzę do lektury z zniechęceniem. Ciekawiło mnie, co nasza polska pisarka ma do zaoferowania w tym temacie.

Główną bohaterką powieści jest Adelina, jedna z sióstr bossa mafii. Jak przystało na taką bohaterkę, musi być piękna, urzekająca, seksowna, zmysłowa. Jednak jej życie nie jest bajką, cały czas kobieta żyje w cieniu, w ukryciu. Konflikty doprowadziły do tego, że jej życie, oraz życie jej bliskich jest zagrożone. Gdyby ktoś dowiedział się o tym, kim dziewczyna jest naprawdę, groziłoby jej śmiertelne niebezpieczeństwo.

Kolejnym z bohaterów jest Damion, płatny zabójca, który ma za zadanie zamordować siostry Adler. Adelina ukrywa się przed nim, gdyż mężczyzna jest wyśmienity w swoim fachu. Nigdy nie zawiódł zleceniodawcy, aż do teraz. Damion jest przystojnym studentem, który sieje grozę wokół.

Akcja jest o tyle ciekawa, że siostry i Damion chodzą do tej samej szkoły. Na szczęście on nie wie, kim one są. One wręcz przeciwnie, wiedzą, że Damion czyha na ich życie.

Uwielbiam książki, których akcja dzieje się w szkole, zwłaszcza, jeśli są to uniwersytety. Jest to ciekawe otoczenie, o którym przyjemnie mi się czyta. Co do akcji, na początku jest trochę za bardzo rozciągnięta, autorka niestety zastosowała „zapychacze stron”, czyli treści, które są po prostu zbędne. Jednak im dalej tym lepiej. Książka stopniowo nabiera tempa, aż w końcu tak się w nią wciągamy, że nawet nie wiemy kiedy strony nam umykają.

Jestem pozytywnie zaskoczona zakończeniem tego tomu, który sprawił, że jak najszybciej mam ochotę sięgnąć po kontynuację. Wiele spraw zostało bez wyjaśnienia, wiele wątków należy dokończyć, dlatego czuję, że drugi tom będzie prawdziwą petardą!
Autorka nabrała rozpędu i czuję, że zaskoczy nas w kontynuacji tej serii!

czwartek, 20 czerwca 2019



RECENZJA „Ring girl” K.N.Haner

O książce:
Premiera: 3 lipca 2019
Kategoria: romans
Wydawnictwo: Kobiece

Opis książki:
Pełna żaru, energetyczna opowieść o miłości w brutalnym świecie boksu.

ONA - córka boksera o międzynarodowej sławie.

ON – pretendent do tytułu Mistrza Świata.

ONA trzyma się jak najdalej od ringu i bokserskiego świata. ON żyje tylko po to, by walczyć i zwyciężać. Przypadek sprawia, że dwójka dawnych znajomych spotyka się ponownie.

Czy odnajdą się w świecie, który oboje równie mocno kochają, co nienawidzą?

Czy tajemnice, które mają przed sobą, nie przeszkodzą im w drodze do szczęścia?”


Moja opinia:
Bardzo lubię książki z motywem sportowców, bo wiem, że czytając je możemy liczyć na adrenalinę, bohaterowie będą borykać z wyrzeczeniami.

Byłam bardzo ciekawa czy wersja sportowa w wykonaniu Kasi Haner przypadnie mi do gustu. Muszę przyznać, że zdecydowanie tak, ta powieść trafiła do mnie. Chociaż nie jest to książka typowo sportowa, mimo iż okładka może dawać takie poczucie, to sport w jakimś stopniu przewija się w fabule. Ważnym atutem tej powieści jest to, że autorka pokazała, że aby osiągnąć sukces, nie raz trzeba zrezygnować z tak wielu spraw.

Logan ma kontrakt, który zakazuje mu kontaktów z kobietami. Ale czy może walczyć z pragnieniem, gdy pojawia się Eden? Próbuje, ale nie bardzo mu to wychodzi. Nagina dla niej zasady, ale nie wie, że Eden to osoba, którą już kiedyś znał. Nie wie, że ich przeszłość łączyła się, a Eden nie wyprowadza go z błędu. Jest zafascynowana prawdziwym Loganem i mimo, że buduje ich relację na kłamstwach, brnie w to. Ale czy tak da się? Czy będzie to prawdziwe? A może prawda wyjdzie na jaw?

„Ring girl” to kolejna książka Kasi, która przypadła mi do gustu. Czyta się ją lekko i szybko, brak zbędnych opisów, czy też zbędnych scen. Jedynym dziwnym aspektem w tej powieści była dla mnie relacja przyjaźni, która była dość specyficzna i nie trafiła do mnie. Aczkolwiek jest to moja subiektywna uwaga i może Was ta relacja przekona.

Książka mówi nam o tym, że nie tylko boks to walka, ale walką jest też całe nasze życie. Nie raz trzeba zawalczyć o uczucia. Nie raz można doznać nokautu. Ale to od nas zależy, czy powstaniemy i lepiej się przygotujemy na kolejną walkę, czy się po prostu poddamy. Życie nie jest łatwe, zwłaszcza, gdy przeszłość nie śpi, nawet schowana daleko, czeka na odpowiedni moment do przebudzenia się.

Polecam Wam tę powieść!

środa, 19 czerwca 2019


RECENZJA „Pokój w dolinie” Ruth Logan Herne

O książce:
Data wydania: 16 kwietnia 2019
Liczba stron: 400
Kategoria: literatura obyczajowa, romans
Cykl: Ranczo Staffordów
Tom: 3
Wydawnictwo: Dreams

Opis książki:
Trey Walker Stafford zawdzięcza życie swojemu wujowi Samowi Staffordowi, który ocalił go i przygarnął po śmierci rodziców. Trey kilka lat temu opuścił ranczo Double S, by wbrew woli Sama tworzyć muzykę, jednak teraz wraca do centralnego Waszyngtonu, gdy dowiaduje się, że może uratować życie przybranego ojca, zostając dawcą przeszczepu. Chociaż Trey odnalazł sławę i sukces w świecie muzyki country, ma za sobą bolesną stratę – śmierć żony. Śpiewa piosenki o miłości, jednocześnie nosząc w sobie zionącą pustkę, której nie potrafi wypełnić.

Lucy Carlton, samotna matka przytłoczona rosnącą liczbą wyzwań i nieufna wobec Staffordów, niechętnie przyjmuje pomoc Treya na swojej podupadającej farmie, którą mężczyzna oferuje jej na prośbę przybranego ojca pragnącego naprawić dawne błędy.

W miarę, jak tych dwoje się do siebie zbliża, Trey powoli otwiera swoje serce dla tej pięknej kobiety, usiłując wyzbyć się żalu, który nosi w sobie od lat. Lucy również ma skomplikowaną przeszłość – czy Trey zaakceptuje ją taką jaka jest, nauczy się przebaczać dawne błędy i odnajdzie wewnętrzny pokój, którego tak poszukuje?”


Moja opinia:
Sławny muzyk, Trey, kilka lat temu postanowił opuścić rodzinne tereny, aby zająć się swoją pasją. Osiągając sukcesy stał się gwiazdą muzyki country. Jednak los zatoczył koło i sprawił, że główny bohater postanawia powrócić na farmę.

Lucy jest samotną matką wiodącą skomplikowane życie. Ledwie udaje jej się wiązać koniec z końcem.

Ta dwójka znacznie się od siebie różni, jednak los splecie ich losy. W wyniki pewnych okoliczności będą musieli podjąć współpracę. Wzajemna pomoc, która z początku przebiega w trudnej, oschłej atmosferze, po czasie zacznie być coraz przyjemniejsza. Bohaterom trudno będzie się przyznać do tego, co do siebie czują. Jednak czy własne przekonania okażą się ważniejsze od rodzącego się uczucia?

„Pokój w dolinie” to tom, który zamyka tę świetną trylogię. Przyzwyczaiłam się do tego klimatu i muszę przyznać, że żałuję iż nadszedł czas, aby rozstać się z tą serią. Warto jednak dodać, że można czytać każdy tom osobno, nie pogubicie się w lekturze.

Ostatni tom tej serii jest naprawdę bardzo przyjemną historią. Opowiada o dwójce ludzi, którzy zapomnieli czym jest miłość między partnerami. Brak bliskości nie jest czymś przyjemnym i po czasie trudno się przełamać i wpuścić nową osobę do naszego życia, zaufać komuś, wyjść z tej bezpiecznej strefy komfortu, jaką wokół siebie zbudowaliśmy. Historia Treya i Lucy opowiada właśnie o takich osobach, które mają za sobą pewne przeżycia, poruszają się od jakiegoś czasu w świecie dorosłych i zdążyły zostać zranione.

Niezwykle istotne w tej książce jest to, że autorka skupiła się na ukazaniu uczucia rodzącego się między bohaterami głównie w perspektywie psychicznej. Główni bohaterowie stopniowo się poznają, odkrywając przed sobą swoje mocne i słabe strony, opowiadają o własnych przeżyciach. Ponadto, powieść została osadzona w dobrze znanych klimatach, które autorka uwielbia. Mamy tu piękne krajobrazy znane z farmy, wschody i zachody słońca, oraz wszystkie magiczne momenty, które pozwalają się zrelaksować oraz stworzyć godną atmosferę dla rodzącego się uczucia.

Bardzo, bardzo polecam.

wtorek, 18 czerwca 2019


AKCJA – POZNAJ AUTORKĘ

Imię i nazwisko: S.C. ALEKTO

1.  Jaka jest Twoja ulubiona książka/książki (maksymalnie trzy)?
„Duma i uprzedzenie” – Jane Austen
„Petersburski romans” – Barbara Scrupski
„Samotny Wilk” – Margit Sandemo

2. A ulubiona piosenka?
Ciężkie pytanie… Po prostu jest ich zbyt dużo, ale myślę, że mogę zdradzić, iż EarlyRise - Narcissistic Cannibal (Korn Cover) był utworem, który towarzyszył mi bardzo często w trakcie pisania IJD.

3. Jakie jest Twoje najpiękniejsze wspomnienie?
Hmm… To moja słodka tajemnica.

4. Kim jest osoba, która najbardziej Cię inspiruje?
Inspiruje mnie dosłownie wszystko począwszy od ludzi, po otaczający mnie świat. Ale mogę powiedzieć, że w jakimś stopniu każdy pisarz, którego książki przeczytałam jest dla mnie inspiracją.

5. Jak zaczęła się Twoja przygoda z książkami, zarówno czytaniem, jak i pisaniem?
Czytać zaczęłam bardzo wcześnie, ale moją pierwszą „poważną” lekturą, którą przeczytałam w wieku 7 lat był „Hubert w Wielkim Kapeluszu” – Otfried Preussler. Uważam również, że wspomnienia wymaga okres w którym pochłaniałam romanse historyczne. Fascynacją tym gatunkiem zaraziłam się od mamy, która jest nałogowym czytaczem i czyta dosłownie codziennie. (Nie żartuję, codziennie widzę ją z jakąś powieścią pod ręką J). Ale powiedzmy sobie szczerze, która kobieta nie lubi czytać o książętach, markizach, baronach? Ja wprost uwielbiam i dlatego są to książki, które królują u mnie na listach przeczytanych, ale kryminałem, fantastyką, czy nawet horrorem również nie gardzę.

Z pisaniem było nieco inaczej. Ciągoty czułam już od dziecka, pisałam wtedy krótkie opowiadania w zwykłym zeszycie, ale w ciągu kolejnych lat pojawiła się w moim życiu nowa pasja jaką było rysowanie. Byłam wtedy nastolatką, która potrafiła siedzieć do trzeciej w nocy przy biurku szkicując i malując. Z czasem jednak z różnych powodów poświęcałam na to coraz mniej czasu i tak kilka lat temu wróciłam do pisania. Początkowo sama dla siebie, później zaczęłam publikować opowiadania w Internecie i tak dotarłam do miejsca, gdzie już niedługo zobaczę historię, którą stworzyłam na papierze.

6. Czy wydarzenia, które wydarzyły się w Twoim życiu wpływają na to o czym piszesz?
Tak. Niektóre sceny, które pojawiają się w moich opowieściach są wyjęte z życia. W mniejszym lub większym stopniu są dostosowane do historii, którą opisuję, ale wydarzyły się naprawdę.

7. Gdybyś mogła zamieszkać w dowolnym miejscu na Ziemi – gdzie by to było?
Myślę, że gdzieś na Alasce. Cisza, spokój, bliskość natury, więcej chyba nie muszę dodawać? J

8. Gdybyś miała milion złotych, co byś z nim zrobiła?
Zaoszczędziła, tak na czarną godzinę.

9. Skoro życie jest takie krótkie, dlaczego nie robimy tylu rzeczy, które lubimy?
Strach przed tym co pomyślą inni – myślę, że te kilka słów mówi samo za siebie.

10. Co robisz, gdy nikt nie patrzy? (To pytanie ma charakter typowo humorystyczny😊)
Piszę, gdy to robię nie lubię mieć towarzystwa.

Bardzo dziękuję za możliwość „przepytania” Cię. Mam nadzieję, że pytania nie były problemowe. 
Życzę wszystkiego dobrego!

Popularne posty